poniedziałek, 27 grudnia 2010

pieśń

Stara pieśń trubadura
w poezji nierządnej śladu szuka
frazą śpiewną powraca do macierzy
wzywa, wychwala, koi
mądrości nabywając,
a wielbi nauki wszelakie.

Talentu dar wznosząc na szczyty
różnorodnością sypie pod nogi,
jak kaczeńce na łące się ściele
Parnasu duch szczęsny i błogi.

Bo bieżą ku niemu artyści
wspinaczką duchową zajęci
poeci, malarze, soliści
o duchu nieskalanym
w miłości swej - święci...

A biegną i niewiasty umajone
i mężczyzn szczęśliwych mnogość
na szczyty Parnasu, w raje
- niesie ich niepokorność.

Toni & Re

Kapitanie

wwiodłeś okręt na spokojne wody
na pokładzie mając utracjuszy
którym hulać z sztormem iść w zawody
a nie w taniec dworski z gracją ruszyć

zaniechałeś Mistrzu miast nas uczyć
bo od kogóż mieliśmy wyglądać
opuszczony bryg stoi wśród dziczy
czy uda się załogę znów zebrać

by ponownie kubryk napełnił się
ludzkim gwarem krzykami bosmana
czas przemija po nocy wstaje dzień

choć wspominam często kapitana
który falę dziobem swej łajby ciął
ja tu jestem wiesz zawsze jakby co

.......................................

i ja przy tobie murem stoję
broniąc Parnasu szczytu
Mistrza śladem iść gotowam
od świtu, przez nocy czar
do świtu
dniom daję wytchnienie
bo one do reala niestety należą
jednakże z zachodem słońca
Na Parnas się wspinam
ku braci mej artystycznej bieżę
i słońcu co wschodzi po nocy
i chmurom co ścielą się sennie
i drzewom i kwiatom i ludziom
pieśń śpiewam, co w sercu mym drzemie

sonet poświąteczny sarkastyczny

kiedy patrzę na tę rybę
co zamarzła na tarasie
to śmiech wzbiera
i złość chyba
że za dużo zjeść nie da się
kiedy patrzę na sałatki
jak lądują w koszu śmieci
to na myśl zaraz przychodzą
w innym domu głodne dzieci
kiedy przepych pcha się na wierzch
każdy kąt ozdobą świeci
nie do wiary
znowu one
głodne dzieci, głodne dzieci
gdy choinka igły gubi
bo choć piękna to umiera
to jak ropny wrzód na tyłku
dziecko głodne mi uwiera
i co roku obietnica
że ostatni raz ten przepych
że ten talerz znajdzie gościa
który może nie odświętny
jednak rok dla Boga pościł

sobota, 18 grudnia 2010

świąteczne powroty

no patrz pan
jadą długim sznurem do ojczyzny
bo to chociaż raz w roku
tak dla spokojności sumienia
a może dla lepszego samopoczucia
jedzie się na stare śmieci
albo powzdychać nostalgicznie
za młodości ubogim, ale jakże swojskim
bytowaniem
albo dla świadomości, że to co się zostawiło
marnością tylko
ułudą nie wartą nawet miejsca w starym albumie
jakie to niepojęte panie
że te sznury ciągną do kraju
z tą samą co kiedyś czekoladą z orzechami
...to jednak nostalgia
bo przecie i u nas
od tej zachodniej pychoty
półki się uginają
ale tamta, jakby nie było
smakuje wspomnieniem przeszłości.

czwartek, 16 grudnia 2010

zimowe wieczory
stają zegary
a czas zasypuje płatkami
drogę do wspomnień lata

...zachorowałam
nie mam szczepienia
przeciwko marzeniom

poniedziałek, 6 grudnia 2010


coś niewyraźnie wyglądasz
Mikołaju
czy to motyl przyćmił
czy rutinoskorbinu
nikt do skarpety dziś nie wrzucił

na parapecie
cień kota marca wypatruje
bo mu zima nie smakuje

zima

błękitną krwią splamiona
śniegu zdeptana połać
bitwą o ciepły kąt znaczony
skrawek brudnego kąta
tuż przy rurze ciepłowniczej

na nic zdadzą się puste butelki
na nic trupia czaszka na nalepce
całe szlachectwo szlag trafił
gdy pod pazuchą hula wiatr
a kartonowy dach ukradli wandale

oddajcie nam księżniczki

na genetycznie modyfikowanym grochu
śpią dziś księżniczki zdjęte z taśmy fabrycznej
na nic zda się rozmrażanie stawu
puszczanie na wolność żaby-księcia
nie pocałuje ani jednego teflonowego policzka

Gerda siedzi na facebooku
w nosie ma odmrażanie serc pechowych książąt
a Kaj jak to Kaj gra na kompie w "Fifa 2010"
i nie ma pojęcia że za oknem śnieg

niedziela, 21 listopada 2010

mogłabym

mogłabym napisać wiersz
o uczuciu które wezbrało w sercu
ale brakuje mi słów
nie mogę dobrać miary
by dokładnie opisać
co czuję
po co więc pisać
przeżyję je :)

:)

Meandrami marzeń
wijesz się między
spojrzeniem
a krzykiem zachwytu

sobota, 13 listopada 2010

papierowy domek

mój domek na końcu wszystkiego
zżółkł nieco i zmalał
w okienkach firanki z haftem
na parapecie siedzi
mój- nie mój kot
i mruczy ni to z zadowoleniem
ni to z nudów

w domku skrzypi podłoga
stąpam powoli
a stary dywan unosi się
wielobarwną feerią skrzydełek
wodząc za nos
moją wyobraźnię

cichutko jest u mnie
wyniosły się już wszystkie smutki
a troski zmalały na tyle
że szara mysz wciągnęła je pod szafę
i trzyma na uwięzi

czasem wychodzę na zewnątrz
ale tylko na ułamek chwili
pokazać się rzeczywistości
i szybko zanim mnie dogoni
wbiegam do środka
...........................
mój mały domek
zbudowany z kartek
zapisanych wierszem

błędy

błędy małe
większe
nie do naprawienia

błędy moje
...twoje
stwórcy albo świata

błędy od których
śmiech wzbiera
i szlag trafia

nowe i powielane
własne i cudze
cała mnogość

a my ciągle
na początku drogi

wtorek, 2 listopada 2010


jestem doskonałością skrojoną na miarę materiału, jaki mi przydzielono:)

piątek, 29 października 2010

tomik z dedykacją

słowa układam z delikatnością
jak ikebanę zdobię każdy wers
czy Bóg czyta - nie wiem
ale kiedyś podaruję Mu tomik
z mojego śmiechu
i wplecionych łez

1 listopada

światłocieniem drga
znicz na strunie wspomnień
żałość omdlała na płatkach
chryzantemy
migoczącym krajobrazem
i łuną nad wzgórzami pamięci
przywołuję ciebie

ten jeden raz w roku
czynię to nazbyt głośno

czwartek, 28 października 2010

szafa

w moim magicznym zakątku
skrzypią drewniane drzwi
cicho tam jest i przytulnie
ja jestem tam
i ty
i mroku tajemne cienie
co tworzą dziwny świat
ciepły
przytulny
bezpieczny
w szczelinach szemrze wiatr
to chwila melodii słyszalnej
co w duszach naszych gra
w moim magicznym zakątku
jesteśmy
ty i ja

niedziela, 24 października 2010

szelest

obudźmy noc
niech nie zasypia

garścią gwiezdnego pyłu
usypana droga
do twojego domu

teraz nie boję się
chodzić w ciemnościach
na strunach wiatru
słowik cicho kwili

obudźmy noc
niech nas prowadzi

odczuwam pełnię
poznania
zakamarków tajemnicy
nie odkrytej

a słowik
zrywa się zakłopotany
teraz tylko my
oddechem wypełniamy ciszę

wolna wola

nie miewam zakochań
a szkoda
życie być może
ciekawszym
płynęłoby potokiem

nie miewam zachwytów
no chyba
że słońc dwoje
spotykam w tłumie
mijającej obojętności

nie miewam tak wiele
choć tracę (to)
z własnego jednak
nieprzymuszonego
wyboru
gdy zasłaniasz mi oczy
nie czuję niepokoju
ciepło twoich dłoni
opływa moje zmysły

poniedziałek, 18 października 2010

ech Życie...miłości Ty moja bolesna
kochać Ciebie nie przestanę
póki duch trzewia w ryzach trzyma
póki Natura nie upomni się o swoje

niedziela, 17 października 2010

pewność stołka

wiara
nadzieja
zadana pokuta
dostatek słów
na miarę honoru

a jednak...

gdy podcięte skrzydła
wzniosłych ideałów
nic nie pozostaje
tylko proch
i piołun

smak goryczy w ustach
po rzuconych na wiatr
słowach bez pokrycia

mrzonki obietnicy
czcza gonitwa hartów
gdzie jak pchły w przeciągu
szybko pospadały
cele z piedestałów

stabilność swoją
straciła
obietnica raju

poniedziałek, 11 października 2010

smakoszka

usadowiona okrakiem na taborecie
wyłuska z fasoli
wielorakie formy
które po dokładnym przebraniu
wylądują w kociołku uparowanych
wierszy

meandrami wijącego się makaronu
podąży w krainę kujawskich klusek
które na tysiąc i jedną
strofę, bieleją jak dłonie
babuni

kiszonkę własnymi stopami udepcze
wodząc za nos rymy
w chmurach błądzące
i ucierając kogel-mogel
obliże się z błogim uśmiechem
na myśl o poezji smaku

sobota, 2 października 2010

psychoerotyk- wiersz z dedykacją

kiedyś chciałam w raju
owocem się nasycić
jabłko dawałeś
prostaku

zwiałam bo cóż
mi pozostało
zalecenie było wyraźne
a ty nawet od glisty
nie nauczyłeś się
jak przewiercić dziurkę

środa, 22 września 2010

nałóg

wyszedł po papierosy
za przysłowiowy róg
pościel wyziębiona
tęsknotą przesiąka

nie wiem czy kupił
nie wiem czy zapalił
zapałkami które
po nim zostały
spaliłam
drogę powrotną

niedziela, 19 września 2010

oddech plaży

w ziarenkach piasku
kryją się słowa z których
ma powstać poezja
maleńkie drobnym maczkiem
pokryte myśli
stworzą strofy na miarę
wschodów i zachodów słońca
siedzę samotnie na plaży
i przesypując czas przez palce
znajduję słowa mające opisać
zachwyt na widok
tonącej w morzu inspiracji

środa, 15 września 2010

nostalgia

nadal nie mogę zebrać myśli
codzienność walczy o swoje prawa
błądzę pomiędzy marzeniem a smutkiem
i nie znajduję tłumaczenia dla nas

jak to się stało nie pojmuję
że niby wszystko pięknie zgrane
czas wykupiony i błogosławieństwo
droga do szczęścia nadzieją usłana

zabrakło zwykłej rozmowy naszej
w pędzie żywota na oślep gnani
nie zdążyliśmy zwyczajnie się zgadać
spleść w jedno nasze jakże piękne plany

chyba już zawsze będzie ucisk w sercu
kiedy powrócę do wspomnień w których
tak mało trzeba by wielkie marzenia
utracić i nie móc nawet wykrzyczeć bólu

wtorek, 14 września 2010

clochard

przefiltrowane uczucia
pozbywszy się piołunu
mogą posłużyć jako kompres
drugiemu śmiertelnikowi
wyciągającemu ręce do nieba

nie sięgnąwszy jednak
zamierzonego celu
brodę moczy zaledwie
w płynących falach obojętności

clochardowy świat zasługuje
na clochardowych przyjaciół
którzy moszcząc się tuż obok
chłoną te same wartości
egzystencjalne

blichtr mijających zakamuflowanych
za ciemnymi okularami postaci
zostawia za sobą woń perfumerii

jak mur przez który
nie da się przeskoczyć
na drugą stronę człowieczeństwa

niedziela, 12 września 2010

między ryczącą czterdziestką a stonowaną pięćdziesiątką

ona
podzielona na dekady
w ciągłym boju o figurę
goni niedościgłą modę
i uciekającą młodość

mijające lata w biegu
za przedszkolem, szkołą, pracą
kreowaniem siebie
podnoszeniem ego męża

świat prawidłowo posklejany
wyrzucone stare pamiątki
(zapomniane szkolne miłostki
już nie zarywają
nocnego wypoczynku)

ona
na wysokich obcasach
przemierza kilometry biurowych korytarzy
nie skarżąc się na ból kostki
a przecież tak niedawno...

bez drżenia kolan przechodzi obok
(kiedyś rozebrałby ją wzrokiem
dziś kłania się z uszanowaniem)
by za chwilę stażystkę (wzrokiem )
obedrzeć, zerżnąć i jeszcze mieć siłę
na podanie jej zszywacza

nie zdążyła "wyjść z pieluch"
a życie z powabnego ciała
wyssało większość seksapilu
wstrzykując w zamian...

---------------------------------
każda przez lata sama
kształtuje siebie
bowiem doświadczenie i mądrość
można odziać w szaty, bądź w szmaty

piątek, 10 września 2010

sploty

na zakrętach życia
jedne drzwi się zatrzaskują
innych nie ma kto otworzyć
okna zasłonięte ciemną kotarą
zgubnych myśli
za którą pajęczyna firan
i medytacji
rodzi niepewność
rozsypane złudzenia nie budują
wspólnego domu
są ruiną-
artystycznym nieładem poety

poniedziałek, 6 września 2010

drogowskazy

conocne- codzienne
drobiazgowe dotyki
nie znaczące zbyt wiele
muśnięcia uśmiechów
kadr za kadrem mijające chwile
znaczą drogę do głębi poznania
ścieżka między mną a tobą
na ułamek istnienia pozostawia
ślady naszych stóp
byśmy się nie pogubili

idę po odciśniętych drogowskazach
by dotrzeć do przystani
twego serca

środa, 25 sierpnia 2010

poeta

poeta patrzy
widzi
i przerabia obrazy wedle swojej fantazji
poeta myśli
a myślenie jego
nurtem płynie meandrami szarych komórek
poeta dzieli się
wizją świata doczesnego
zmieszanego z przeszłością i przyszłością
narodów i natury
w nieskończenie wielu aspektach
poeta jest
był
czy będzie?

po nim tylko matrix

wtorek, 24 sierpnia 2010

oceany
temat morze
topią się w nich marzenia
rodzą namiętności
gubią i znajdują
dłonie
spojrzenia
gesty
oceany wrażeń
gdy czytam twą
poezję

rymy

rymy powoli odchodzą do lamusa...

wiek XXI na współczesnych to wymusza

żyć starałam się przeszłości echem

lecz biel wiersza też jest w dechę:)


śmielej kicior wcisnąć da się

gdy go rym nie trzyma w klasie

ech zamierzchłych i krempliny

gdy człek z ciała, a nie z gliny


zatem drogi mój kolego

śmiej się z wiersza i białego

bo gdy krew zalewa wszystkich

bielą wiersza ich oczyścisz :))))

poemat dla przyjaciela

przyjacielu z szamba
cuchnący jako i ja cuchnę
nie każ nurkować mi
w otchłań chamstwa i ekskrementów
tudzież w płynnym laniu wody
na młyn mielonych obietnic
przedwyborczych

maski świata w gangi skrojone
na miarę obżarstwa
puszczają na szwach naszej
nadwyrężonej cierpliwości
narodowej

przyjacielu mój
nasze szamba tak blisko siebie
złączone taśmą rzeki
"bugu" ducha winnej
a morzu śmietnik popowodziowy
w darze spływający

powroty

u drzwi twoich
legnąwszy nieprzytomnie
najadłszy się szaleju
napiwszy animuszu
(w)zdycham
a w westchnieniach
z sił już opadłszy
padam pod progiem twym
z lamentem i skowytem
stóp szukam i kolan
i bioder
po których wspiąwszy się
z mozołem
przez drzwi przeprowadzon
ku ciepłej pościeli
wiedziony
do raju trafię
.............
a tam na gałęziach
drzewa zapomnienia wiszą

woreczki z lodem

sobota, 21 sierpnia 2010

dom

dom
cztery ściany
dach
i okna

zimno w kątach
skrzypią odrzwia

pająk rozpoczyna
misterną robotę
firanek

kocur- przybłęda
mruczy leżakując na koślawym
fotelu - niegdyś bujanym

powoli
po cichu
szeleszcząc delikatnie
przy trójnogim stole
rozsiada się
magia tego miejsca

promienie poprzez firanki
rozszczepiają
kurz na wielobarwne
kurze łapki
zwiastując temu domowi
wiele śmiechu

dom
jest taki
jakim go widzisz

piątek, 20 sierpnia 2010

bez okorowania

zielenią się drzewa...włosy siwieją
tam wiosna - tutaj jesienne szarugi
na splocie serca
dojrzałą myślą pouczają
młode listki jak przetrwać

konary ramion
z coraz większym wysiłkiem
dźwigają ciężar doświadczeń
których nijak nie zastosuje
młody pęd

on lubi uczyć się
na własnych błędach

czwartek, 12 sierpnia 2010

bieszczadzkie poezjowanie

rozpościera się poezja
na połonin cud wierszowiskach
wrzosem pachną włosy twoje
serce wspomnień bukiet ściska

wcale się nie chwalę

mąż mój miał gust wyjątkowy
nie chciał pierwszej lepszej damy
choć przystojny był i zdolny
rzadko bywał zakochany

w ziemskich gwiazdkach nie gustował
zmysł niósł w przestrzeń pozaziemską
na kosmitkę miał apetyt
na jej kibić wręcz anielską

dnia pewnego, przypadkowo
gdy leciałam nad obłokiem
on wpółleżąc w łanach polnych
poczuł coś, wyszukał wzrokiem

miłość spadła jak grom z nieba
skrzydeł dostał i dogonił
więcej mówić nie potrzeba
by wrażliwych lic nie spłonić

obraz z przeszłości

gdyby wszystko było takie
jak na obrazkach z dzieciństwa
tańczące motyle
kwiaty we włosach
i szept czuły do ucha

potem ciało z ciała
w najczulszym geście
dłonie twoje do ust uniosły

pamiętam łzy wzruszenia
dumę przepełniającą pierś
i pewność pięknej przyszłości

pamiętam to...

świat biegnie do przodu

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

kobieta

kobieta- projekt skrojony na miarę
podgatunek anioła
naczelna ogniska domowego

wielki duch rozmieniany na drobne
przez mężczyznę

kobieta- symbol seksu, dumy
głowa pasująca do każdej korony
rozsądna, charakterna - diwa

kobieta- matka, żona, kochanka
za dnia kuchta domowa
nocą wybranka
zawsze jedyna, aż do momentu
gdy jej mężczyźnie
inna nie narobi w głowie zamętu

piątek, 30 lipca 2010

smutek

zapomniałam już jak smakuje
serdeczne twoje słowo

gdzieś w gęstwinie żalów
szczery uśmiech dogorywa

pogubiłam się
nie wiem już doprawdy
kim dla ciebie jestem
kim ty jesteś
czy tak naprawdę istniałeś

w morzu szklanych łez
sztuczne święta i radości
w których nie ma nas
(puste szklane oczy nie płaczą)

poskładany z bluźnierstw stos
w sercu płomień
którym spalisz dar ofiarny
złożony bogom nienawiści
z naszej przyjaźni

środa, 28 lipca 2010

Tadzio B. - satyr na miarę czasów

nie chyboce się przed wzrokiem
bo jego fala zawsze nośna
laikiem jesteś w polityce?
On temu sprosta

na wyczulonych strunach twórczych
wena gra bez zająknięcia
symfonię słowa dopieszcza 'bucą'
z ekstra zacięciem

dla czytelnika z kwiatkiem - tekścikiem
na scenie życia bez obaw staje
przyzwyczajony do gierek słownych
myśl poważną w pikantnym sosie daje

byśmy wrzodów się nie nabawili
z niezwykłą wprawą- każdego buca
a także jego nadęte ego
wsadza na satyrycznego kuca

środa, 21 lipca 2010

często bywa
że od rana
bywam sobie zakochana
w wietrze
w słońcu
w chmurze z deszczem
często w tobie
w kimś tam jeszcze
też- a co
niech ma
niech mu także szafa gra
i mój uśmiech niech prowadzi
aż do schyłku tego dnia...

a wieczorem
pośród malin
gdy będziemy się kochali
wiatr niech gra
świat niech trwa
w swych posadach
dojrzewają jabłka w sadach
papierówki i kosztele
i soczyste malinówki...

księżyc świeci
śpiące dzieci
w swych niewinnych snach bajają
trwają tak
do świtu dnia
który nas przeniesie hen
w malinowy błogi sen...

hmmmm

nie
podnoś
głosu

ja ciebie proszę

nie podnoś
głosu!

siebie podnieś

ty moja
kulo u serca

***

gonitwa za przygodą
za wrażeniem
za zimnym piwem

czas upocony dotrzymuje kroku
pomimo zadyszki

a w domu cisza zalega kąty
w wykrochmalonej pościeli
nów księżyca nabiera kształtów
ilością słoi
dostojność i wiek drzewa
...człek zmarszczką mierzy

w podziękowaniu dla Irka

tyle jeszcze do zobaczenia
nocy tak wiele do nieprzespania
gwiazd do odkrycia
lub policzenia
serc do przyjaźni
i do kochania
tyle zachodów i świtów tyle
dla których warto tam właśnie bywać
szczytów tak wiele jest do zdobycia
i nie mniej chętnych
by je zdobywać
tyle emocji i wrażeń tyle
na każdym kroku lśni w słońcu magia
miejsc urokliwych
ludzi przyjaznych
zegarmistrz czasu czas nam ustawia
byśmy zdążyli
nim dzwon wybije
to wszystko dotknąć
czym człowiek żyje

miniatury

wiosnę mi dajesz?
daj
przyjmę z wdzięcznością
każdy przejaw ciepła
okraszony uśmiechem

.....................

zimowy zbytek bieli
przełamany różowością policzków
lód iskrzy się barwnie
na dowód aktywności słońca

sobota, 10 lipca 2010

***

na wierszowiskach każdy płatek godny poematu,
każda muszka gra muzykę życia.
zatopmy stopy w płożącej się poezji.

czwartek, 8 lipca 2010

puenta bajki o niepoecie

niepoeta żył
i pił
i tak mijały lata...
aż sczezł

bajka się kończy
wszyscy znaleźli swoje miejsce po prawicy
( po kacu-czyśccem zwanym )
poeta nanizując na nici swego tabu akt wiary
oczyściwszy dłonie swoje
w spirytusie sprawiedliwym
dzieło stworzył dla potomnych
i legł

znanym bowiem jest już w świecie
że ludzkość w poecie ceni ponad wszystko
jego nieobecność wśród żywych
tak by mogła śmiało
stawiać go na piedestały
i opiewać czyny( nawet te niedokonane)

a gdy poezji spirala zacieśnia kręgi
krytycy prześcigają się w analizach...
dziewczyna skromna
sercem tylko
odczytuje zamysł artysty

tęsknota

z najintensywniejszych marzeń
rodzi się tęsknota
skryta w pędzie codzienności
zawoalowana do zmierzchu

lecz gdy tylko gwiazdy
nakażą zwolnienie tempa
odkrywa się powoli
i jak kot mruczący
wsuwa pod chłód pościeli
by rozgrzewać senne mary i wzrastać
karmiona pragnieniem
pojona samoistnym źródłem
łez.

wtorek, 6 lipca 2010

lato, komary
wiatr we włosach i woda
i ty - młodości

poniedziałek, 5 lipca 2010

haiku z serii- dobre nastawienie podstawą szcząścia

myśl pozytywna
penetrując wszechświat
dostarcza dobroci

.......................

myśl negatywna
sobie podobne myśli
jak magnes ciągnie
.........................

świat kocha wtedy
gdy w pierwszej kolejności
ty pokochasz świat
..........................

muzyka jak lek
odpowiednio dobrana
zalecza duszę :)

środa, 30 czerwca 2010

Znam kilka rodzajów poroża
- mądrości róg pokorny
- wyniosły- obfitości
- zdradzieckich rogów para
Każdemu wszystkie pasują
lecz nie da rady - niestety
nałożyć wszystkich
naraz :)
rozkwitłe maki spąsowiały

na widok zachwytu w oczach

esencjo piękna

sobota, 26 czerwca 2010

chwilą tak nikłą
jak podpłomyk podtrzymujący
ciepło mego serca
wspominam ciebie
czerwienią zachodzącego wieczoru
zabarwiam myśli
nasączając je kroplą wina
rozpływa się czasoumartwianie
i wysycha źródło niepokoju
każdym łykiem
każdym zmrużeniem oka
żegnam się z tobą
bezpowrotnie

potem ...
wywołam tęczę?

czas
wstrzymał oddech na ułamek życia

czwartek, 24 czerwca 2010

teraz

zbieranina spostrzeżeń
osnową naprędce przetyka się
przez poszarpane strzępy
znika wicher czasu
umysł stoicki ponoć
lecz jakby nieswój
atakuje każdy przedmiot
w zasięgu ręki

ogarnę całość z marazmu
i przygotuję zapasy zdrowego rozsądku
na jutro

teraz już wiem
że każdy dzień
wart jest swojego zachodu

poniedziałek, 21 czerwca 2010

"dopóki śmierć nas..."
niech trwa balanga
choćbyśmy drinki pili w szklankach
z utopioną sztuczną szczęką
choćbyśmy wróżyli sobie
z obwieszonego nadmiaru skóry
niech trwa zabójcza gra
zwana życiem

w końcu całą resztę "po"
będziemy spokojnie
i nawet kulturalnie ułożeni
wypoczywać :)
horyzonty myślą rozszerzam
rozjaśniając ich szarobłękit
barwną otuliną wrażeń
wtopioną w słowach poety

wyobraźnią dotykam esencji
zgotowanej dla zmysłów czystych
wrażliwością podszytych
jak ciepły lęk
przed nieznanym jeszcze
a już upragnionym...
był kiedyś bal
na kilka par
szwagierka imieniny miała
był śmiech i tan
lał się szampan
a gwiazda nam błyszczała
wtem jeden gość
chwiejny w ukłonie
(cud objawienia zaiskrzył)
dłoń moją wziął
szarmancki ton ( w posadach zadrżało
gdyż imię moje tym samym być się zdało
z solenizantką)
bukiet życzeń lał mi w biust
odór sączył doń się z ust
a pierścionek skręcony
paluszka mego staw
w uścisku został brutalnie zgnieciony...
wśród mnogości nektarowych
soczystych owoców
tego jednego ciągle
nienasycony
szukam i pragnę
we dnie i w nocy

nie żałuj zatem
miła wybranko
rozkaż bym nektar
wonnych ust spijał
za każdym razem gdy wzywa
pragnienie
ust żądnych
ku ustom ożywczym

piątek, 28 maja 2010

one

ciut starsze niż błyszczyk
lubiące wkładać szlafrok
do porannej kawy i wypalające
papierosa z filtrem
mają swoich bogów w poważaniu
przyzwyczajone do modlitwy wieczornej
i do podania zimnego piwa
podczas trans-meczu

wilgne gdy potrzeba
czułe nawet do obiadu
one dojrzewają powoli,jak wino
z Doliny Rodanu
pachną mlekiem i miodem dla każdego
swojego małego boga-
-aromatem ojcowizny

wiele lat potrzeba
by doczekać się takiej kobiety
u boku
wiele ich ginie w zawirowaniu
mody na zmiany
gdy ich bóg poszukuje
młodszej dłoni do podania
ambrozji z pianką

czwartek, 20 maja 2010

***

na cmentarzu porzuconych marzeń
nutki trzy, tej dziewczyny
która śpiewać chciała
i nie wyszło
zawirował czas inaczej
w inny szereg zdarzeń wplątał
a marzenie o śpiewaniu
jak mydlana bańka prysło

na cmentarzu porzuconych marzeń
cicho śpi wiatr co świadkiem
był dziewczęcych płonnych pragnień
w knieje świerku wplótł trzy nutki
trzy niewinne łzy pochował
nie zaśpiewa już dziewczyna
tak jak dawniej

czas zamiecie ścieżki, nie zostawi
śladu stóp, jeśli sami
nie będziemy tego chcieli
w końcu jaką chcesz nagrodę
gdy nie walczysz o marzenia
a pragnienia z lat dziecięcych
diabli wzięli

na cmentarzu porzuconych marzeń
ławek sto, a na każdej siedzi
przygarbiony smutek
nie przysiadaj się do niego
by nostalgią nie zaraził
i tak nie obudzisz
dzieciństwa trzech nutek

wtorek, 11 maja 2010

na dobranoc artystom

świećcie się gwiazdy i gwiazdeczki
poezja płynie Drogą Mleczną
wyciągać zaraz słomki z kieszeni
i spijać natchnienie od Prastarej Weny

stylista

czy poezja to kwestia smaku?

lubię wykwintne potrawy
podane w ładnej zastawie
lubię kieliszek wina
w klimacie ciekawej rozmowy

często jednak wpadam na fast fooda
zajadam się frytkami w pubie
czy to znaczy, że muszę
zrezygnować z dobrych restauracji?

czy poezja to kwestia gustu?

w 'małej czarnej' jestem uwodzicielska
srebrne szpilki idealnie pasują do stóp
ale jakimż sentymentem darzę trampki
wędrówek moich kompanów
i bojówki i moro
gdy przy ognisku śpiewaliśmy
zwariowane piosenki

poezja to chwila

piękna, ulotna...odkrywająca
swe oblicze na ułamek weny
to wymóg duszy, by raz
rymem sentymentalnym nakarmić
innym razem, patriotycznym wezwaniem
tę samą na baczność postawić

środa, 5 maja 2010

***

bądź...

zgadzam się bez słowa
i jestem

natchnieniem
kiedy sięgasz po pióro

muzyką
gdy w zamyśleniu
znikasz na całe godziny

domem
w którym chleb codzienny

snem ...

bądź- prosisz
jestem - zawsze blisko
nigdy zbyt blisko

wtorek, 27 kwietnia 2010

haiku

brzęczy świat cały
że wiosna w barwach tęczy
nas rozkochała

nic cieplejszego
nad otulinę życia
dać ci nie mogę

istota

człowiek rodzi się
z nadaną mu na starcie
odrobiną inteligencji

rozmnaża ją i przepikowuje
tworząc kolejne cechy
wyróżniające

część rozrasta się
jako pokora
część pychą się płoży

od niego samego
zależeć będzie
które podleje bardziej

któremu wyższą
nada rangę i z nim
się utożsami
...................
bicie się w piersi
dla poklasku
nie wypływające z serca

jest jak podanie
naczynia pełnego wody
spragnionemu

niestety -
niezdatnej do picia

wybory

czasem wydaje mi się
że mogłabym
konsumować temat
jak gorzką czekoladę

dlaczego zatem
odczuwam potem
przenikliwy posmak
piołunu

czyż sama
nie dobieram
tematów do rozmów

autodestrukcja... zaiste

z serii - nogi

Każda noga jest piękna , która prowadzi nas do przyjaciół :)

niedziela, 25 kwietnia 2010

z serii - "0"

o nadaniu

nadał rzeczy po- wagę
teraz nie może
udźwignąć :))

o blednięciu

wszystko z czasem blednie
nawet wrogowie :))))

przemijanie

wydłużają się cienie
moich wspomnień

kadr za kadrem
wywabia z nich kolory

krzyk wychodzi poza
ramy pamięci
stając się szeptem przeszłości
..............................

ostrożnie przestępuję próg
niemego kina

czwartek, 22 kwietnia 2010

Dla mojej żywicielki

Srogą czasem jesteś matką
nie raz doświadczasz boleśnie
lecz żadnej innej nie chcemy
bo tylko na twoim łonie
czujemy się bezpieczni
szczęśliwi i u siebie.

Nie wyobrażam sobie życia
gdzie indziej
nie marzę o innych planetach
Bóg wie czym płynących
bo mi mleko i miód
potrzebne tylko w moim gniazdku

Częściej smutna jesteś
niż wesoła
głupotą naszą zmęczona
ale dajesz nam szansę
jeszcze i jeszcze i jeszcze
i wierzysz w opamiętanie

Matko Ziemio
miast laurki worek na śmieci
dziś w dłoniach targamy
pieśń wesoła niesie się daleko
Trwaj w cudownych posadach swoich
i wybacz nam po raz kolejny

niedziela, 18 kwietnia 2010

lubię

szemrze strumyczek
czerwonej cieczy
w obu przedsionkach
podrywa całe jestestwo
do podskoków
bo to co w nim ważne
co nie daje spokoju
to życie

lubię ten strumyk
lubię jak nuci swoją
nieustającą piosenkę
o istnieniu
kochaniu
byciu

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

...a my nie przestajemy myśleć i pamiętać

Czy my takim krnąbrnym
jesteśmy narodem,
że nam ciągle rany
rozjątrzać potrzeba,
byśmy potrafili
z należną empatią
patrzeć na drugiego
człowieka?

Czy nam nie pisane
jak innym -zwyczajnie
z pradziada w dziada
w ojca, syna i dalej,
wzrastać bez blizn
i bez piołunu na tego
padołu - skrawku małym?

Nie chcieliśmy Cię
Prezydencie oddelegować
aż tak daleko
do najwyższego władcy
nad światem,
lecz skoro sposobność
taka się wyłania
zadaj Najwyższemu
dręczące nas pytania.

niezapomniane daty

Bolesne doświadczenia
raz po raz
powalają naród na kolana.
Mamy już przywykłą tkankę
do odbierania razów od losu,
lecz za każdym razem
boli tak samo mocno.
Bo czyż człowiek czujący
może przyzwyczaić się
do cierpienia?
Nasze twarze długo będą
miały wyraz zaskoczenia
połączonego z narastającym bólem.
Minął zaledwie rok od tragedii
w Kamieniu Pomorskim
a już Katyńska ziemia
na koleją próbę wystawiła
nasz polski patriotyzm
nasze polskie , zbolałe serca

13. 04.2009 - pożar w Kamieniu Pomorskim
10.04 2010r - tragiczny lot Kwiatu Polskiej Inteligencji do Katynia.
Daty wyryte w sercach całego narodu

niedziela, 11 kwietnia 2010

+ + +


jodyną' spłynęli
na gojące się rany
narodów
bolesna terapia
nazbyt kosztowna
dla kraju...

kraju mój



biało-czerwony
ból na obcej ziemi
po raz kolejny
zgina wszelkie kolano

kark się ugina
przed kruchością życia
w domostwach znów
zamieszkała zaduma

mówią że doświadczeń
nigdy nie za dużo
a ja czuję w sercu
że dla nas
nazbyt ich wiele

piątek, 9 kwietnia 2010

zatracone...

Pies z kulawą nogą
nie doczekawszy się
okruchów z 'pańskiego stołu'
pobiegnie w łąki ratować
swoją wychudzoną skórę
instynktem gnany
nie pozwoli sobie
na marne unicestwienie

Dziecko z wzdętym brzuszkiem
z wyniszczonym przez wieki
instynktem przetrwania
patrzy na zastawione jadłem stoły
wielkopańskich salonów

i nawet jeśli pogna
w dzikości głodu na pola pszeniczne
na nic to zda się...
bo 'człowiek' nie pozostawi
kilku łanów zboża
dla potrzebujących

wszak wszystko można
spieniężyć

***

każda smutna myśl
słoną łzą spływa
po balustradzie
złudzeń

osusz je...
sól powracających wspomnień
nie dopuści
by serce zamarzło

towar wielokrotnego użytku

kobiety o zimnych oczach
i lodowatych stopach
sprzedają używany produkt

na skraju lasu
widnieje napis
"SEKSLUMPEKS"

czwartek, 8 kwietnia 2010

senne marzenia

a gdy zapalą się już latarnie
cała ulica żółtą poświatą zadrży
wtedy mi opowiesz
całą naszą tajemnicę
jeszcze raz
od pięknego początku
do ostatniej kropli zapatrzenia

gdy nocą cichą westchniesz
niemal niesłyszalnie
ja cię ogarnę naszą tkliwością
tak delikatnie
jak tylko opuszki ukochanych palców
musnąć potrafią

zaśniemy w poświacie wypełniającej się
historii
a za żaluzjami latarnia
w tęsknocie
jak ćma nie mająca swojego płomienia
zamrze niespełniona

środa, 7 kwietnia 2010

czasem ma się pstro w głowie:)))

wielkieś mi poczyniła
postępy duszko moja
otwierając serce
jak by nie patrzył swoje
niby nic wielkiego
dwie komory sprawne
a wskakując doń sprytnie
bajerancko się bawię
pławię się w uprzejmości
beztrosce i śmiechu
i mogę tak długo
bo nie ma pośpiechu
tyś dla wszystkich jest szczera
wszystkim chcesz usłużyć
nawet z fusów po kawie
przyjaciołom chcesz wróżyć
tobie nigdy za późno
tobie zawsze po drodze
z tobą stary dość tetryk
czuje się znacznie młodziej
stawiasz kawę na ławę
duchowo i fizycznie
i zawsze jest radośnie
choć bywa lirycznie...
zawsze śmichy chichy
niosą się w przestworza
przez Europy kawałek
do ciebie za morza:))))
i zabierzcie mi w końcu
spod łapek laptopa
bo jak dalej pociągnę
to zaliczę wtopę:)

wtorek, 6 kwietnia 2010

zmiana

przesadziłam moje życie
na podatny grunt
przepikuję tam też
wszystkich mych przyjaciół
trochę dalej
trochę trudniej
ale jestem tu
na mojej własnej
przestrzennej
jasnej

powyrywam nieprzyjaciół
jak kąkolu chwast
na ognisku spalę
nieprzychylność
świata
pozostawię tylko
radość i wiosenny kwiat
zakwitły na granicy
szczęśliwości
pod batutą lata


plany wielkie mam
a jakże
sporo życia mi zajęło układanie
ale wreszcie coś się kluje
jakiś zarys
jakiś szkic
dość o życiu biadolenia
bo mam pomysł na nie

niedziela, 4 kwietnia 2010

Gotuj się świecie.
On zwyciężył grzech,więc
otrzyma nagrodę...

sobota, 3 kwietnia 2010

cicha malodia natury

wieczorna sobotnia cisza
zasłyszany w ciągu dnia
świergot maleńkiego ptaka
wraca teraz jak refren
miłej melodii nuconej
podczas codziennych prac

nawet go nie było widać
skryty gdzieś wyćwierkiwał
radość z nadejścia wiosny
dumę z przetrwania zimy
szczęście zbliżającej się
obfitości

zasłyszana melodia natury
wraca do mnie refrenem
w wielkosobotnią noc
czyżby zwiastun
radości Zmartwychwstania...
zmartwychwzbudzenia...

wszak zwierzęta wyczuwają
wcześniej...

środa, 24 marca 2010

haiku

arka odpływa
poza nią dryfuje grzech
lecz czy zatonął?

bywają tacy
co potrafią grzech odpiąć
jak anioł skrzydła

każdy brzeg piękny
nim postawisz tam stopę
pomyśl dwa razy

wtorek, 23 marca 2010

korespondencja

przyślij do nas formularz
czytelnym drukiem zapisany
napisz coś niejasnego
byśmy humor popsuli
ci cały
choćby, żeś się nie wywiązał
i chomąto z karku zrzuciłeś
a my ci damy bobu mój drogi
że nam się podłożyłeś

bo nikt cię tak nie uwielbia
i nie truje ci d... (głowy)
jak sen z oczu spędzający
jedyny, nieśmiertelny
urząd skarbowy:)

na dachu świata

pod dwoma wozami
wielkim i małym
skrywają się plany
i marzenia świata
pod czujnym okiem
Twardowskiego
oblicze księżyca
figle fazami płata
i tylko leżeć w ciszy
pragniemy
na dachu ostoi naszej
gwiazd spadających
wypatrujemy
jak dzieci oniemiali
od zawsze...

poniedziałek, 22 marca 2010

haiku

na wierszowisku
wszystkie wiersze pachną
młodą poezją :)))

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
rozgościła się
poezja na połonin
cud wierszowiskach

spływa melodia
chórem anielskich skrzydeł
muza owiana

rozmyślania

gnieździ się w umyśle
cała filozofia świata
rozkłada żywot
na czynniki pierwsze
czego w nim szuka
za czym ciągle biegnie
ścisła nauka

miłości nie da się
przecież
matematycznie zmierzyć
chemią podszyta
jednak nieuchwytna
trafia każdego
bez zbędnych uprzedzeń
w tchu zapartego sidła

toteż pozwalam jej
wtulać się w moje
ramiona
bo bez niej zapewne
byłabym tylko
po części spełniona

z serii - chwile...

przez ułamek chwili
można dostrzec blask szczęścia
dopełnionego
jedna sekunda wystarczy
by lawina uczuć
przelała się
przez zawory serca
i stopiła dwoje
w jedno

HAIKU

szepczą ust cienie
o zmarnowanej chwili
na wielką miłość

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
ciche westchnienie
tylko tyle - aż tyle
dusza przemawia

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Wiatrem podszyta
pamięć, czyni figle.
Wybiórcze myślenie.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
perły zdeptane
tylko wprawne serce
dojrzy ich piękno

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
gdy w sercu radość
to buty same niosą
w świat pełen przygód

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Strzała puszczona
Oby tylko łucznikiem
Amor figlarz był

niedziela, 21 marca 2010

fikcja

czasem chwila zła przychodzi
wodzi nas za nosy złość
czasem trzeba mieć odwagę
by powiedzieć dość

lizać rany w kącie sieni
czuć się jak zbesztany pies
strzępem pychy zaślepieni
dobry Boże jak to jest

czemu człowiek jest bezkarny
gdy językiem innych dźga
czy naprawdę jest człowiekiem
czy to fikcja życia trwa

wiosna

zatroskana przystaje nad gawrą
nie jest pewna , czy budzić
z zimowego snu
przyjaciółkę - brunatną niedźwiedzicę

jakie życie czeka jej młode
gdy na szlaki wyrwą się
pseudoturyści
czy młode przetrwają
kontakt z człowiekiem

zasmucona nad ulami się pochyla
tyle roi gotowych i głodnych
łąk cieknących nektarem
wyczekuje

jakiego kwiecia
spodziewać się mogą
gdy z toksyną
człowiek na łąki wyruszy

zapłakała i skryła się w górach
gdzie w szczelinach skalnych
dziewicze nasiona wysiewa
i modli się
by zdążyły dać swój plon
nim twarde trapery
je podepczą

sobota, 20 marca 2010

tanka

przez życie swoje
gonię moje myśli
muza je unosi
...............
pytam zadyszana
czy wyspokoję serce?
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
na pograniczu
ust słowa wyznania
czy je wypowiem?

długo dziergane
marzenia zakwitły
feerią barw lata

czwartek, 11 marca 2010

Analiza lenia

Czy leń
to ktoś, kto cokolwiek może odmienić ?
Czy dla lenia nie wystarczą
łany dzikiej wonnej zieleni?
Który z leni, miast dylematy
bytu i vistości rozstrząsać
nie woli zwyczajnie
głową w chmurach pląsać
i niebieskie wymyślać
migdały.
Leń jest cały
z piasku i piany morskiej
stworzony
nie ma w nim twardości gliny
nie ma granitu stałych przekonań
brak zapału i pokory.
Jego stan ducha tylko się liczy,
swoim dogadza zmysłom
i jedyną czynną siłą
która w tłum go pcha
to pytanie:
- dlaczego masz więcej
aniżeli ja?
Zada i zapomni, bo na cóż
takie rozmyślanie
skoro całym swym jestestwem
zna odpowiedź na nie.

wtorek, 9 marca 2010

haiku

dziwy, dziwadła
każdy umysł skrywa
swoją tajemnicę

na-pięcie rośnie
odciskiem w głowie trzeszczy
brak zrozumienia

bajania o ....

pytasz
czy są dobre wiedźmy
odpowiadam
tylko dobre
złych nie znam

są jak gąbka
chłoną smutek bliźnich
czasem nad kimś zapłaczą
nadmiar żałości
na głowę popłynie

czynią to jednak
sporadycznie
zazwyczaj słońcu
oddają w niewolę
wszystkie czarne myśli
lub topią w morzu
rozmaitości

bądź pozdrowiony

bądź pozdrowiony
wietrze mój
ty który ciało moje
wznosisz
daj mi polecieć
aż do chmur
nie daj się prosić

wyrwij mnie czasem
proszę cię
z marazmu zwykłej
codzienności
i nawet skrzydeł
nie przypinaj
wzlecę wysoko
siłą woli -najprościej

czasem sukienkę
szarpiesz niezgrabnie
często łzy suszysz
na policzku
bądź pozdrowiony
wietrze mój
bez ciebie nic
z tobą jest wszystko

sobota, 27 lutego 2010

jeśli

jeśli miałabym być kwiatem
to dla pana
bo ja w panu jestem jakby
zakochana
i niech płatki w pana dłoniach
nawet hurtem opadają
bo w dotyku alabastru się kochają

jeśli miałabym być kwiatem
to czerwonym
bym na bieli tej pościeli
rozścielonej
winną kroplą wabić mogła dobrodzieja
i splątała pana miłość w moich kniejach

piątek, 26 lutego 2010

jeśli

jeśli miałabym wąchać kwiaty
to maciejki
delikatne w swej prostocie
ponad miarę skromne
a zapachem odurzają
-one trafią do mnie

jeśli miałabym wąchać kwiaty
to konwalie
dzwoneczkami do mych zmysłów
wydzwaniają
i jak maciejki
zapachem odurzają

jeśli miałabym wąchać kwiaty
to zabierz mnie na łąkę
i tam zakręć meandrami woni
rozpłyniemy się w naturze
zanurzymy w aromatu toni

czwartek, 25 lutego 2010

haiku

blaskiem w konkury
stanęła księżycowi
...zwinął się w rogal:)

wiosenne haiku

marynuję dziś
zimową szarugę
promienną zalewą

światło wpuściłam
w umysłu zakamarki
radość kiełkuje

węglowe oczy
bałwana sprzed domu
skrzą się w niebiosach

każdym źdźbłem trawy
witam się z nadzieją
i tyleż mam planów

czwartek, 18 lutego 2010

gra o wyższą stawkę-o życie

u sąsiada w bram błękicie
aniołowie w karty grają
już przegrali opierunek
oraz wikt

gra o wyższą stawkę idzie
bo o ziemski nasz dorobek
o meldunek nasz w tym miejscu
o nasz byt

i jak widać kiepsko idzie
bo nam się pogarsza życie
a że stawka jest wysoka
każdy wie

gra się zbliża ku końcowi
finał raczej niepomyślny
"zło" przejmuje ar po arze
kark się gnie
................................
nie pozwólcie nam uwierzyć
aniołowie
że bez walki chcecie oddać
nas na rzeź
już rumaki w stajniach
są wyszczotkowane
bój armagedonu
złem koniecznym jest

nie odpuśćcie nas tak sobie
jak błahostkę
choć po prawdzie to niewiele
zdziałaliśmy
przez głupotę grzech na świat
wszedł i niestety
owym grzechem naczelnego
przybiliśmy

poniedziałek, 15 lutego 2010

Dobro jest skarbem
skrytym w każdym człowieku.
W niektórych tak głęboko,
że sam zainteresowany
nie potrafi go z siebie wydobyć .

Potykam się o próg zła w moim sercu...

wynurzenia

najczęstszą przyczyną
choroby morskiej
u męskiej populacji
jest powrót z kobietą
z pubu lub suto
zakrapianej kolacji

wszelkie części ruchome
bujają się rytmicznie
w naukowo nieobliczonych
kierunkach...

w głowie szum faluje
wprzód i w tył
piersi bujają się
góra - dół
obcasy parabolicznie
do wewnątrz i wspak
a torebka- lata jak ptak

do tego wszystkiego
sukienka na biodrach
własne faliste szlaki
wyznacza, grawitację zbywa

na nic więc skupienie się
na miłej konwersacji
bo partnerka tak jakby
leciutko gderliwa

puenta więc z wynurzeń
ruchoma niestety
nie ma nic bujniejszego
od pijanej kobiety

sobota, 13 lutego 2010

wieczór z tobą

zaśpiewałabym ci piosenkę
ale optymizm pożarł mi pies
nie był on mój i nie chciał oddać
czort go przysłał może czy bies

odważyłabym się zanucić
ale po co wystraszyć cię mam
gardło ścisnął czas i tak trudno
ładny dźwięk przetoczyć przez krtań

zatańczyłabym może dla ciebie
tylko nogi ołowiem obrosły
ani polki ni walca ni twista
moje nogi w siną dal poszły

więc tylko ciebie
przytulę mój miły
ciepłą dłonią policzek pogłaszczę
razem sobie posiedzimy
w ciszy która jest tylko nasza

a kiedy spojrzę
ty się uśmiechniesz
zawsze się śmiejesz
gdy zerkam tajemnie
a potem garniec
wspomnień odgrzejesz
i będzie pięknie

zawsze jest pięknie

senne marzonka

dziś znów przez okno
słońce wrzuciło
promieni kilka
zawsze tak robi
bym chciała wstać


lecz dusza moja
jest niepokorna
tak nieposłuszna
na drugi bok zmyka
by dalej spać

na nic sposoby
piania kogutów
i bańki z mlekiem
na nic się zdaje
czajnika gwizd

z oślim uporem
pełna niemocy
by się obudzić
w sen wdziera mi się
poranka świst

a ja drzemię sobie do woli
ze snu do snu wskakuję ochoczo
choć nie jestem śpiącą królewną
księcia wyśnię i będzie uroczo

i tak marzę sobie po cichu
że gdy we śnie mym dłużej zabawi
to któregoś poranka jasnego
w moim oknie z promieniem się zjawi

czwartek, 11 lutego 2010

haiku

słowiczym śpiewem
drga leśna polana
tańczą nimfy nocy

xxxxxxxxxxxxxxxxx

o życiu

płynie samo
...od ciebie zależy
czy strumieniem będzie
czy ściekiem

wtorek, 9 lutego 2010

Gdy słowa w gardle uwięzną

Bez słowa skargi,
bo słów żadną miarą
nie da się objąć,
kiedy serce ściska.

Bez iskry złudnej,
że może powróci
ta wiara, która
bezpowrotnie prysła.

Pośród chaosu
współczesnego świata,
gdzie wszyscy, wszystko
i wszędzie w pośpiechu.

Echa religii
po omacku szukam,
wszczepionej w serce
tradycją, nauką.

Mimo wielości
wyznań,wiar, kościołów,
znaleźć nie sposób
głosu z głębi duszy.

Zrywa się nagle,
znów skulone leży,
a świat złem nasiąka
i mało co słyszy.

Grą przepychanek
'wielcy' zbyt zajęci,
za bardzo syci,
za mocno leniwi.

A w kątach domów
Biblia zakurzona
temat przewodni
cały świat zadziwi

Myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem

myśl...
sączy się jad
spływając z mózgu
goryczą zalewa serce
nie pozwala sobie
na obiektywizm
realizm
rozsądek
pewna swoich racji
nie dopuszcza drobnej dygresji
że jest śmiertelnie otruta

mowa...
wyłuskuje z myśli
to co najboleśniejsze
odziewa w słowa
miecze
słowa pociski
wyrzuca na oślep
nie uświadamiając sobie
że jest śmiercionośna

uczynek...
w ruch idą ręce
uzbrojone
wzrok gradowym ciska
gromem
ciało podsycane adrenaliną
nie wie nawet
jak wielką ma siłę
nim opadnie omdlałe

zaniedbanie...
wynikła z braku zrozumienia
przepaść
pielęgnowany w myślach smutek
i zniechęcenie
brak empatii
brak euforii
i wszystko sprowadza się
do jednego

... tu leży miłość +

między snem a jawą

w twym oddechu
odnajduję
sens nocy
bezsennych
twym oddechem
kołysana
gwiazdy liczę
każdą myślą
cię okrywam
i przenoszę
na granice
naszych marzeń
sennej mary
wodzireja
co do tańca
nocą zrywa
by świt
wczesny
nas nie naszedł
na traceniu
chwil bezcennych
na sen

niedziela, 7 lutego 2010

Droga wróżko gdzie byłaś jak cię potrzebowałem ? - Kopciuszek

latałam tu i tam
gubiłam szczęście swoje
przepijałam cudze
trwoniłam czas na imitację życia
straciłam dar wróżki
i jestem teraz tak jak ty Kopciuszkiem
i pożytku ze mnie będziesz miał więcej
bo teraz już posiadam
pomocną dłoń i ofiarne serce

haiku

jaśmin posadzę
delikatny uśmiech
gdy przechodzisz obok

całą istotą
mego rozumienia
pragnę cię ogarnąć

* * *

na nic wysiłki zdegustowanych
wolności serca
nie skujesz w kajdany

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

chcieć zaspokoić
pragnienia wielu
to jak złowienie
ławicy ryb
przy jednorazowym
zarzuceniu wędki

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

znaleźć wartość
to jeszcze
nie nabycie praw do niej
wystarczy przymknąć
powieki
by została uznana
za zaginioną

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

przyjaźń jest
jak jedwab delikatna
mieni się barwami szczęścia

podatna na formę uczuć
daje się kształtować
wprawnemu sercu

wiosna

dzień ku dniowi lgnie
promieniejąc tęsknotą
noc czule kurczy


balowa suknia
aromatem nocy
pachnie- odwieszona

sobota, 6 lutego 2010

pieszczoty Eskimosów- inspiracja wierszem o kobiecym wąsiku :)))


- najmilszy ja cię błagam
i proszę
usuń te włosy
które masz w nosie
bo z pieszczot ekstazy
popadam w chich
gdy myziając moją buzię
sopel wisi z nich
i skupić się nie mogę
choć jestem do szału gotowa
i zapewne znowu usłyszysz
...jak boli mnie głowa


Kolejny wiersz o zaroście......

piękne miała nogi
od piwnicy aż po dach
widok zaczynał być błogi
lecz nagle ogarnął mnie strach

rąbek spódniczki uniosła
już widać bucika wzór
lecz co to jest w bucie?
to wiosła!
zarosłe mchem po burt...

i jakem odważny kochanek
tak strachu paraliż mnie ściął
że zanim dosięgnę podwiązki
utracę w tym gąszczu dłoń mą

więc nura w toń czarną zrobiłem
wyciągając wniosków moc
że lepiej by łyso mi było
niż spędzić włochatą z nią noc:)

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

w uchu szum
i to nie morza
muszla leży daleko
( ...w ubikacji? )
cóż to być może
kto powie mi?
że w uchu wiruje
i drży...

to pchełka szachrajka
co skakała po jajkach
do drastycznych posunięć
mnie zmusza
huśtając się na włosach
w uszach

więc pęseta idzie w ruch
z uszu sypie się
włosiany puch :))))

środa, 3 lutego 2010

konkluzja

bukiet czerwonych róż - prolog
w środku miast dialogu
był monolog
epilogiem była śmierć miłości

papier rozwodowy
rani jak nekrolog

niedziela, 31 stycznia 2010

haiku

wiosna jawi się
jak zwykle kolorowa
- skąd w oczach grafit?

powieki ciążą
zawężony widnokrąg
oddala jawę

ktoś mi powiedział
sen dobry na wszystko
-przespałam życie


...................


smutek zakryty
pierzyną uśmiechu
jak brudy pod śniegiem


..........................

Ból wywleczony
z dna serca.Nie ukoisz
ciszą ni słowem.

* * *

ciemną smugą oddzielam
radość od smutku

linia horyzontu -
zniekształcone
znamię bólu


słowa na wyrost
źle dopasowane
psują wizerunek

depresja

każdą nocą myśli napęczniałe
toną w ciemności
umysł obdarty z pewności siebie
do świtu czeka
nieutulony

silnych postanowień gruzy
walą się na głowę
zwyczajne strachy lęki i obawy
w pełnym rynsztunku
blokują dostęp
zdrowemu rozsądkowi

rozmyślań próby
znów pokonane
garścią psychotropów
i już nie trzeba myśleć
już nic nie trzeba

poniedziałek, 25 stycznia 2010

trudna odpowiedź

Pytasz mnie, czy wierną
będę ci do końca świata...
A gdzie świat się kończy,
kto kres mu wyznacza,
czy śmierci i pastorskim
nakazom posłuszni,
kładąc się do grobu
o sobie zapomnimy?

Jaką miarą mierzysz
wierności granice,
jak dalece sięga
pobłażliwość twoja?
Pocałunek złożony
na innego licu
-czy zdradą jest
-wierności złamaniem
- czy tylko chwilą słabości
którą miłość rozgrzeszy łaskawie?

A czy spytałeś mnie
czym wierność mi się jawi
jak ją pojmuję rozumem
i sercem?
-wspólnotą dążenia do celów wyznaczonych
-wypiekiem na twarzy gorącym
-radością z drobiazgów
-brakiem uszczypliwości
-zaufaniem!
Oto podstawy wzajemności.

I niechby wtedy
świat jak supernowa
skończył się w momencie
nieprzychylnym wielce,
to ja wierności tobie
dotrzymać gotowam,
bo zaiste wierne
będzie moje serce.

niedziela, 24 stycznia 2010

Czyj to w końcu sen?

Gdybym ja miała
przyjemność ci sprawić,
ptaszkiem bym mogła
w twoich snach się jawić.

Mruczeniem zwabiłbyś
na ganeczku płotek
i pazurkiem ostrym
zwichrował urodę...

Oj nie! Oj nie!
Nie pochwycisz mnie,
bo w snach się wszystko
zdarzyć może -
łowcą ja się stanę,
a ty nieboże
ofiarą mego będziesz
kamuflażu...

Wiesz jak to w snach bywa,
tyś kotem -serce moje złote,
lecz ja nie ptaszkiem twym,
tylko psem,
i to bardzo złym!
Nader wielką mam ochotę
przeczesać ci skórę,
boś na jawie
niegrzecznym 'kocurem'!

satyrka na kotka

Pewna szprotka
tymi słowy zwraca się do kotka:
-pyszna jestem
i pachnę apetycznie,
leżę sobie na boczku lirycznie,
lecz nie patrz tak na mnie
i nie bądź taki hardy,
domek mój jest bardzo twardy
nie zdobędziesz mnie młokosie

młokos pazur wysuwa
puszki denko rozdziera
-mam cię maleńka
i co teraz?
- teraz mój drogi młokosie
ością dostaniesz po nosie,
gdy tylko wściubisz go w dziurkę
którą zrobiłeś pazurkiem,
do rzeczki wrzuć otwartą puszkę
zabawimy się w kotka i myszkę.

Wieczorna nostalgia

Znów jak co wieczór
miasto mnie rozprasza
światła neonów
zabraniają marzyć
sygnały w strzępy
rozrywają myśli.

Czy mógłby wreszcie
cud jakiś się zdarzyć?

Bo ja tak marzę
obudzić się za miastem
gdzieś tam pod strzechą
starego Anioła
który mnie rano
na kubeczek mleka
świergotem ptaków
wprost przez okno woła.

W lnianej sukience
biegać na bosaka
natchnieniu rzucać się
prosto na szyję
w warcaby zagrać
z Aniołem o pióro
którym napiszę
co się w szczęściu kryje.

Zaczarowany jest przecież
mój Anioł
zaczarowane ma skrzydła
i oczy
i gdzie nie spojrzy
i gdzie by nie przysiadł
łanem się szczęście kołysze
i toczy.

Radością tryska
każdy dzień u niego
na zawsze pragnę
w tej chatce pozostać
budzi mnie jednak
ze snu różanego
sygnał karetki
błysk światła w mych oknach.

Niby zwyczajna ryba

Gdyby mowę znały ryby
gdyby nas umiały słuchać
tylko rybom zawierzywszy
tajemnice skryte
szeptałabym do ucha

............................


Gdybym wybierać miała
powiernicę mych trosk i tajemnic
kogóż bym wybrała?
Czy wieloryba co wielkością
i dostojeństwem
mój szacunek budzi?
Może pstrąga?
- w maśle jest pyszny,
za bardzo kusi ludzi...

Zapewne zwykła płotka
moją przychylność spotka
bo skromnie pływa koło mnie,
jak gdyby czekała
na moje wynurzenia.

Potem na dnie jeziora je skryje
lub w szuwarach( ryby je kochają)
i nie zdradzi mnie
za nic na świecie,
bo ryby zwyczajnie
głosu nie mają

sobota, 23 stycznia 2010

czarodziejski tercet

po parapecie
kocię się przechadza
mruczy zaklęcia
na nocy przetrwanie
kojącym basem
senność wydobywa
z zakamarków sypialni
swej pani

bujany fotel
niecierpliwie skrzypi
tak chciałby tembrem
ciepłym imponować
tak miło przecież gdy
można kotu
i pani swej
akompaniować

kot rytm nadaje
pani słów powabem
sznur aksamitnej
pieśni zaplata
bujany fotel
skrzypi rytmicznie
wieczorna kołysanka to
czy tęsknota do lata

środa, 20 stycznia 2010

anty-oda do śniegu

śniegu zalegający
śniegu szary
białości skrawkiem
chcesz mnie przekupić
łopat czterdzieści
już w tobie złamałam
by w koleinach
cierpliwość gubić
rozgarniać ciebie
na prawo i lewo
topić obcasy
aż po same pachy
śniegu nachalny
tyś strapieniem moim

i tradycyjnie
nieprzygotowana
wiesz co ci powiem
-daj se wreszcie siana!

nocne aromaty

kadzidlaną wonią
magia otulona
bałamąci zmysły
sennemu marzeniu

budzi się namiętność
barwną erotyką
pobudzając członki
poddane uśpieniu

czas upojony
winem czerwonym
powoli odkrywa
wieczoru uroki

dotyk opuszków
tak lekki i zwiewny
przeżycie-
ach jakże głębokie

iskierka spojrzenia
miłosne wyznanie
cóż więcej potrzeba
tej nocy

na strunach gra wszechświat
melodia dusz płynie
chłonąc aromaty
skrzydła swe rozwiniesz

bajanie

przemaszerować świat
wzdłuż i wszerz
gubić sny
gdzieś w schroniskach aniołów
w przewiązanej chuście
radość trzymać z przygód
które się przytrafiły

żar ogniska w policzki wmasować
może wina to barwa
wiśniowa
w każdej iskrze
dech świata wiruje
i w popiele gorącym się chowa

ślady stóp pozostawić
gdzieś w głuszy
na polankach maleńkich
jak groszek
szeptem cichym by tylko
las słyszał
dróg bezpiecznych dla wędrowców
proszę

a po przygodach
chcę do domu wrócić
na wieszaku przewiesić
wiatr świata
w miękkich kapciach
zmęczenie zatopić
i zaśpiewać hymn
na zakończenie lata

na bujanym fotelu
kot mruczy
niecierpliwie pazurkami drapie
opowiadam mu
co chciałabym zwiedzić
a on...
on szczęśliwy już chrapie