niedziela, 30 grudnia 2012

'13

kiedy stanę na progu trzynastki
trzeba będzie się zmierzyć z faktami
wezmę kota na ręce i skoczę
w Nowego Roku lśniący aksamit


roześmieję się w twarz dwunastemu
który chodzi za mną krok w krok
i mi wmawia że jest najlepszy
a więc na co mi nowy rok

mam już dosyć starego zrzędy
co hamował mi plany nadzieje
moja ścieżka- mój drogi nie tędy
i wymykam się z dat i się śmieję

tylko z kotem i garścią pamiątek
wejdę cicho w zwiastuny przyszłości
przetrę szlaki gdy pora nadejdzie
stare gniazdo na nowo umoszczę

środa, 26 grudnia 2012

sąd ostateczny

czy dom ostateczny...
z adresem na białej koszuli-
"ten który jest
wszystkim, dla wszystkiego"
staram się dotrzeć
do miejsca o którym mówią raj

błądzę po ziemi
znajdując cząstkowe - przebrane
elementy...
składam je jak puzzle
budując własny
indywidualny ogród

nie obwarowuję go
z żadnej strony
dlatego czasem wślizgujesz się
próbując za judaszowe srebrniki
wykupić najlepsze obszary
mojego szczęścia

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Choć w stajence...

Choć na dworze, miast śniegu górka błotka...
Wesołych Świąt moje złotka

Choć za karpia płaci się
jak za zboże
Szczęście - daj nam Boże
Choć grypa szaleje i gorączka trawi
Choinka zawsze oko bawi
I kiedy już kolędy rozbrzmiewać będą
przy stole, opłatka okruszki
porwie kot
i przełamie się przed nocą z psem -
Daj nam Boże dobry dzień

Daj Nowego Roku
kolejną nadzieję
niech życie choć raz na jakiś czas
po prostu w sercach nam się zaśmieje

Puste miejsce
czyste nakrycie
dla tego w którym
nadzieja nie umarła
i mimo wszystko
ma wiarę
i ogromną chęć na życie

Choć zamiast śniegu, stopy toną w błocie...
Niech Bóg Was błogosławi i miłością ozłoci...

wtorek, 18 grudnia 2012

płaczę za tobą




wisi na brzegu rzęsy
kropla tak się uwiesza
choć słony jej smak
nie powiem
by ktoś ją z solą mieszał

wisi tak zawsze przed nocą
spójrz na nią czysta i słona
jak zmyty makijaż
drży z braku
zanim w poduszce skona

noc

najpiękniej pachnie
snami
tuż przed pierwszym kogutem

radośnie wyrywa ją z mary
łobuziak
w grzebyk czesany:)

środa, 12 grudnia 2012

Satyra czyli - tango - "Stolem"!


Gdy się rozpada buda świata,
przygasa śmiech na tym padole
a tańczyć muszą marionetki
w poważnym tangu - tangu "stolem"...

Satyra to jest rzecz poważna
kiedy ją kręcą życia wiry,
jest romantyczna & rozważna.
Zatańcz z pointą - gdyś satyryk...!

Tango - tango "stolem",
tango na stole bądź pod stołem,
przebój - nie powiem...
Kiedy zatańczysz pierwszy raz
nie będzie ciężki żaden głaz.

Mówili - wiara czyni cuda
kiedy unosić chcesz ciężary,
spróbuj świat zmienić - nuż się uda
- z ironią będzie ci do pary.

Tango - tango "stolem"
nastrój - skowronek raz - raz - Cohen,
w górze czy w dole...
Znów powiedz - będę - zamiast - byłam
to tango "stolem" - moc i siła.

Satyra rani gdy nie kłamie,
kamień - ten milczy - bądź jak kamień,
puść "perskie oko" - grając rolę,
wysepką bądź - oczkiem w rosole
i lekko płyń - jak tango "stolem".

Satyra nigdy stóp nie liże
mknie autostradą a raz polem
od serca dalej - a raz bliżej
przemknie wraz z frazą tanga "stolem".

Tango - tango "stolem"
śmiech ponoć to i bywa zdrowiem
...satyra czasem może boleć...
Tańczcie to tango - panowie, panie
zanim nałożą jej kaganiec...

Tango - tango "Stolem"...

Niech żyje nam - Satyrobranie!

"Stolem"! - sezonu hit - to na dziś taniec!

piątek, 7 grudnia 2012

grudniowa biel

biel się rozsypała
wysiała
po gankach, podwórkach
drogach

sanna, hosanna grudniowa
radosna
śmiechem rozświetlona
- puchowa

na łożu pierzyna
poduchy
przy piecu gotowe
szczapy

zapiecek zajmują wespół
kot Gacek i pies
kudłaty

a zima dopiero
na progu
policzki nie tknięte
chłodem

zadomowi się szybko
uszczypnie
pod stopą zaskrzypi
mrozem

poniedziałek, 3 grudnia 2012

kobieta w Polsce

być albo nie być
kobietą w polskiej rzeczywistości
delikatność
zwiastuje biedę
lepiej być babo-chłopem
z siekierą w ręku
i charakterem nie znoszącym
sprzeciwu

być albo nie być
żoną matką działaczką
harować na siebie męża dzieci
walczyć o dobro miasta i kraju
czy stać się serialową "Alutką"
zwiewną jak poezja
błyszczącą jak lakier na paznokciach

życie to nie film
raz przydzielona rola
przywiera jak folia samoprzylepna
odbiera urok
luz i powietrze

zima pozbawia chęci
do aktorstwa
zionie chłodem w domu
i na sercu
zamraża wszelkie przejawy
optymizmu



wtorek, 27 listopada 2012

cała jestem

cała jestem zamyślona
w kolorowe migotki
trochę ciebie wypatruję
a gdy nie przychodzisz
szarzeję nieco
i nadzieja kurczy się
do drobnej myśli
że może...jednak
lepiej je strząsnąć
i zamyślić się na inny
wielobarwny temat

cała jestem zapatrzona
nie tak jak odbicie lustra
które z tęsknotą
wypatruje mnie jeszcze
ale ja już nie jego
ja- kałuży na chodniku jestem
i witryny sklepowej
i oczu co zapatrują się
jak ja- na chwilę
-potem długo pamiętają

cała jestem z kodów dostępu
mój uśmiech
spojrzenie
gest
sukienka i pantofelki
...a w torebce mam telefon
który zaraz zadzwoni

niedziela, 18 listopada 2012

Liść opadł






Jesienią smutki jesiennieją
marzną im humorki
i obwieszają na kwintę
kapelusze niezebranych grzybów.

Jesienią liście wielobarwnie-ją
tylko na chwilę
potem nikną w przedzimowej
szarudze.

Jesienią nastroje przechodzą
swoistą metamorfozę,
przebarwiają się
z letniej swobody w zimową otulinę.

niedziela, 11 listopada 2012

czwartek, 1 listopada 2012

zegarek




wartkim nurtem
płynie do celu
siła wody jest taka
że wygładza zmarszczki
(lecz nie cofa wskazówek)

raz wrzucony
pozostaje na zawsze
we władaniu
nieugiętej

sunie swoim korytem
nie zważając wcale
na człowieka na moście
topiącego kolejny zegarek

jego czas kiedyś stanie
ona - popłynie

Bieszczadzkie mgły




Bieszczadzki krajobraz tonie we mgle.
Na Połoninach przekwitają wrzosy,
dzień zabierają - minuta po minucie
wichry pochmurnych, coraz dłuższych nocy.

Migoce płomyk w oknie starej chaty,
jest latarenką dla wędrowca.
Trapery toną w błocie, a w górze
cisza, którą tam tylko można spotkać.

Głęboka jesień gawry domyka,
zakleja dziuple, żeremie, nory...
Ziemia przed zimą pokornieje,
nas mróz nauczy wkrótce pokory.

środa, 24 października 2012

Drogi - decyzje


Wydeptało się tyle dróg...
tyle ścieżek, ścieżynek,
naustawiało się tyle krzyży
na polach i rozstajach,
jakby Jezus Bolejący
miał być ambasadorem
każdej drogi prowadzącej
do rozczarowania.

Naszurało się kapciami
po wzlotach i upadkach,
powodzeniach i niepowodzeniach,
nakładło się do głów tyle
teorii o szczęściu i nieszczęściu,
o pojęciu i jego braku,
o dawaniu, ale i o braniu.

Nawyjmowało się tych gwoździ –
z butów, serc, stóp i nadgarstków
i nawbijało równie wiele
naszym przyjaciołom
i wrogom.

Im więcej dróg,
tym więcej podziałów –
między nami.


wtorek, 23 października 2012

poranek

od samego opuszczenia
nóg na podłogę
polubiłam się z moim porankiem

zaparzyłam dla nas kawę
zanim wypiłam wywar
on aromatem otoczył siebie
i całe nasze przedśniadanie

grzanki jak zwykle znienacka
wyskakiwały na polany
miodem talerz

uwielbiam oblizywać
umazane słodyczą palce
i delektować się niczym
niezmąconą chwilą porannej
degustacji


kilka okruszków zaniosę
mojemu śpiącemu kotu
on nie lubi tych moich
wczesnoporanków

a już szczególnie
gdy przeciągam się
ładniej od niego

poniedziałek, 22 października 2012

Kameleon




Mówił że mnie kocha
innej nosił kwiaty
plątał się w zeznaniach
jak zwyczajny gbur
ileż to już razy
chciałam rzucić drania
lecz pachniał przygodą
jak Tucholski Bór

ref.
Mój kameleonie
nie wiem czy to wiesz
siedzę tobie na ogonie
jak psu - wesz

Mówił że do raju
weźmie w któryś dzień
zabrał jednak na poddasze
by spełnić mój sen
nim zdziwiona rzekłam
- wyjaśnić byś mógł
pocałunkiem duszę moją
gościu zwalił z nóg

Ref.
Mój kameleonie....

Nie powiedział jednak
kiedy znów go spotkam
siedzę w oknie wypatruję
jak skruszona kotka
i gdy tylko wiatr przywieje
tę znajomą woń
znów jak rzep psiego ogona
przyczepiam się doń

sobota, 20 października 2012

IDEALNY SEN ROCKOWY





Gdy idee już trafił szlag
i na prawdę czasu brak
gitara to broń jak rzekł Hendrix
więc śród chłamu i blichtru tej ziemi
riff - i jutro będzie gotowy
IDEALNY nasz SEN ROCKOWY!!!

Ref.
Wyśpij się chłopie, boś blady
flaszkę (kochankę)odłóż na potem
przyjdzie kiedyś świetności twej czas
więc leż równo jak inni - pokotem...


Chociaż pomysł na życie jest
demokracja cię liże jak pies
ty budujesz swój domek z kart
lecz wysiłek niewiele wart
bo ci tylko w tym kraju nad Wisłą
parę grepsów jak włosy - wyszło...

Ref.
Wyśpij się chłopie, boś blady
flaszkę (wybrankę) odłóż na potem
przyjdzie kiedyś świetności twej czas
więc leż równo jak inni - pokotem...


Gdy na życie recepty brak
droga kręta, w dodatku wspak
Rysiu Riedel jak echo zawodzi
by się jakoś nie zbliżać do dna
fantasmagorie nas niosą hen
w IDEALNY ROCKOWY nasz SEN

PRZEBUDŹ SIĘ BLUESEM - KONINIE



gdy na dworze mróz
gdzieś hen Wielki Wóz
nad głowami lata
wielki bluesmen świata

gdy chcesz dać na luz
strzepnąć nudy kurz
pośród innych uciech
zanurz ducha w bluesie

czwartek, 18 października 2012

rymowanka na życzenie

Dziś na mojej drodze
stanął czarny kot
Zapytałam bardzo grzecznie
gdzie ma własny płot,
czemu drogę mi zachodzi,
budzi we mnie strach
-ja spokoju potrzebuję
wracajże na dach.

Ten uśmiechnął się szelmowsko
i puścił mi oko
-hej kocico, z tobą można
wejść na dach wysoko.
Pragnę dziś zaprosić panią
o wieczornej porze,
na księżyca łyk poświaty
świeżą rybkę - może...

-Obudź się kocurze
zabierz czarne futro
masz tu nr telefonu
zadzwoń do mnie jutro.

A wieczorem do serduszka
inny użyj klucz,
do poduszki przyjacielu
czarodziejsko mrucz.

echo

wdrapało się na strych
mocno zagracony
zgubiło swój pogłos
siedzi zasmucone
echo
zatroskane echo

jedzie baba wozem
jej też nie do śmiechu
chciała by piosenkę
porwało jej echo
echo
gdzie żeś moje echo

na polanie w lesie
czas na rykowisko
szykują jelenie
łaniom dziwowisko
echo
wspomóż chłopców echo

siedzi sowa w kącie
zerka na biedaka
huknęła mu w ucho
uciekł na czworakach
echo
wracaj do dom echo



wtorek, 16 października 2012

16 X 2012 ... czego się nie robi, by świat o nas słyszał

NO I MAMY KRACH
NIE ZAMKNIĘTY DACH
NA STADIONIE WRZAWA
TOPI SIĘ MURAWA

NO I MAMY ZAKWAS
STYPĘ NARODOWĄ
KTOŚ NIE ZAMKNĄŁ DACHU...

LECZ CZY "BEKNIE" ZDROWO?


poniedziałek, 15 października 2012

lilliane

podaruj swojej poezji życie
wypuść do ludzi
i daj odetchnąć
pełną piersią cudzych
wzruszeń

nigdy nie wiadomo
do kogo przytuli się
kolejny
Nobel Literacki :)


niedziela, 14 października 2012

wiersz naciągany jak guma





Żeglować przez myśli
.....................
.....................
.....................
(taktowna cisza)
.....................
.....................
.....................
i nie utonąć w głupocie
.....................
.....................
puenta ( z założenia powinna
powalać na kolana)

- oto mistrzostwo kultury:)

sobota, 13 października 2012

nierealności - STOP

sny pożeglowały w głąb
pochłonięte przez czarną dziurę
czarnych myśli
nie do odratowania

ciało leży obok
budzisz je pocałunkiem
i dajesz nowy poranek

czas popłynąć po horyzont
i przekonać się
że tam też jest - normalnie


Zatapiam

Zatapiam się we śnie,
by wyraźniej zobaczyć
pozytywy i negatywy związku.

Sokołem nie jestem,
z wysokości pościeli
wyraźnie widać tylko
wzwody ,opady - żenadę.

Zatapiam się we śnie,
prawą ręką
kurczowo trzymam przeszłość.

Rozdrapuję starą nadzieję
szukając jądra, które
najwyraźniej sobie zakpiło.

Zatapiam się we śnie,
lewą ręką po omacku
szukam furtki na drugą stronę.

Nie szczyp tak mocno...
nie obudzisz
a dołożysz tylko ból


i siny odcień skóry.

piątek, 12 października 2012

wronie śpiewanie- nie trel i nie krakanie :)

wiadomo że wrona jest szalona
przestworza tnie ruchem swych lotek
to śmiechem przedrzeźnia gawrona
to kota zwołuje pod płotem

z gromadą wroniastych siostrzyczek
osiedle przejęły i krzyczą
hen- echo zanosi krakanie
zapewne przed zimą tak ćwiczą

zostawmy co nieco w ogrodach
darujmy choć czubki drzew
nie dajmy przymierać im głodem
w podzięce - chrapliwy śpiew

wiadomo - wszak wrona szalona
i rechot to raczej niż trel
lecz wierna jest i dowcipna
pokochaj i jadłem się dziel





poniedziałek, 1 października 2012

jeśli poezja kolana jury gniecie- znany jest wynik konkursu na świecie

SATYRA NACIĄGANA JAK NIEKTÓRE KONKURSY LITERACKIE

być poetką być poetką
chciałam będąc już oseskiem
być poetką z lekkim piórem
piękną zwiewną z małym grzeszkiem

być poetką być poetką
pisać co główeńka zrodzi
nawet jeśli jury milczy
nie zaszkodzi...


być poetką być poetką
nosić nosek wciąż do góry
i nie tylko dobrym tekstem
oficjalnie łechtać jury

być poetką konkursową
pisać jeździć i zdobywać
oficjalny ful i wypas
znaczy - bywać

ach poetką być nareszcie
o kolanach jury marzyć
nawet jeśli mąż się dowie
co się może zdarzyć

sobota, 29 września 2012

Na przykurczu

Życiowe oszustwo
polerka na wysoki połysk
dająca złudne poczucie
pierwszej jakości

IQ według własnego mniemania
wciśnięte na zatratę
między skórzany fotel
a idealną podróbkę dla vice

Życiowy plagiat
próba wypowiadania słowa 'kocham'
na bezdechu
w sytuacji gdy przepona
nie posiada moralnego
prawa autorskiego

Miłość sporadycznie dokarmiana
echem doskonałości
na co dzień rzucana
w wyświechtaną sieć sms

czwartek, 27 września 2012

lecę z tobą

spójrz przez okno
promień słońca zagubiony w nocy
wymodlony łut szczęścia
na skrzydłach tysięcy westchnień

niesie cię samolot
gdy przysiadam cicho
kojącą myślą
tuż przy ramieniu
i trzymam kurczowo twoją dłoń

wiesz - strasznie boję się latać
nie puszczaj proszę

droga do miłości


zawiesił się amor
na łuku tęczy

ma teraz zagwozdkę...
ustrzelić dla ciebie
brunetkę, blondynkę, rudą

przy palecie tylu barw
można stracić rozeznanie
charakteru

(niełatwa jest dola
przydrożnego amora)


nie ten czas- nie to miejsce

drobna pomyłka
i budzę się w nieswoim życiu
aktorka niedopracowanego kadru
szybka wymuszona scenka
i zejście

za kotarą czeka
wielka niewiadoma

osobiście byłabym za reinkarnacją
z jednym warunkiem...
ja dokonuję wyboru
kolejnej odsłony

wtorek, 18 września 2012

List na zmiętej pościeli

Panie Orłowski
czy pan wie
co w potarganej duszy dzieje się?

Ja niknę w oczach
panie"O",
na świecie widzę
samo zło.

Ja bez pana
jak zapinka bez stanika,
nieistotna - znikam.

Panie Orłowski
niech pan rozkaże
bym się skąpała w basenie marzeń.

Ja bez pana akceptacji
panie "O"
intelektualnie dotykam
czarne dno.

Ja bez pana
biedna wielce
jak statek bez horyzontu
umieszczony w butelce.

Panie Orłowski
zaklinam cię
stańże się pan jawą, a nie ciągle snem.



****************************
jestem jak wulkan
co zgubił stożek
-pan się śmieje?
-jak pan może!






poniedziałek, 17 września 2012

po wieki


brałeś systematycznie
po kawałku
masz teraz całą
wciąż nienasycony

pozwalam
uszczknąć mnie jeszcze odrobinę
- z wieczności

czwartek, 13 września 2012

Nie zamykaj wrót

Mojemu Markowi-szwagrowi...

Konin pragnąłby Ciebie za free
boś reklamą kultury dla miasta
dał baraku kawałek i sny
w peron I przez lata Tyś wzrastał

Nie opuszczaj chłopaku peronu
i nie rygluj drzwi, któreś otworzył
ducha czasu budziłeś w starociach
dziś historia o Tobie się tworzy

Nie opuszczaj na zawsze peronu
bądź jak bocian co na swoje wraca
jak jaskółka co zdobi strop domu
nie zamykaj wrót -

bo to nie była tylko praca...

środa, 5 września 2012

40 i 4



bardzo chciała iść na ten bal
za zaoszczędzone grosze
kupiła śliczną chabrową sukienkę

wieczór zapowiadał tajemnicę
niczym
dreszcz spowodowany zapachem
mijanego mężczyzny
budził kolejne zmysły

być piękną pożądaną
oto marzenie Kopciuszka
który w trampkach przemierza ulice
dziwnego miasta
w jeszcze dziwniejszym kraju
sztywnych krawatów
przyciasnych pantofli

i ten zapach ...mijanego...
powracający jak znany refren
ukochanej piosenki

nijak go wyrzucić z pamięci
trudno przypomnieć skąd...
...był jak domowym sposobem
smażone w dzieciństwie cukierki

jedno tylko spędzało sen z powiek
-buty
to w niemodnych czółenkach
uciekała od marzeń
tańcząc boso śród traw

................................
wyszedł z Deichmanna


książę w zielonym T-shircie
niósł w ręku karton marki Graceland
w środku markowe pantofelki
a rozmiar ich - XXL a dokładniej -
- czterdzieści i cztery..!

piątek, 31 sierpnia 2012

obudź mnie

obudź mnie czarną nocą


wystaw na pastwę kotom
daj blady blask księżyca
jam Twoja wampirzyca

obudź mnie świtem szarym
złe-nocne rozpędź mary
mgłę w motek zwiń na potem
i słońce wzbij z polotem

obudź mnie figlem z dreszczem
spraw bym krzyczała "jeszcze"
cieplejszy niż promienie
stałeś się mym natchnieniem

sobota, 25 sierpnia 2012

Staruszek Świat




zsatyrzył się
zniepokorniał
zhardział
rozpuścił się jak dziadowski bicz

przegonił vistość wzdłuż i wszerz
przepoczwarzył naturę
przebujał obłoki
przehulał zawirowania
przewinął to co zrozumiałe
na nieogarnięte
pomarszczył nadzieje
pokiereszował misje

a wszyscy nadal patrzą
w jego roześmiane oczy
i chcą być w kręgu jego działania
bo nijak nie można wyobrażać sobie
życia bez niego




piątek, 17 sierpnia 2012

zostań

idziesz już
nie idź proszę

samotności aromat
przenika pokoje
a ja jeszcze śmiech twój
na odchodne słyszę
cofasz się
od progu- jakbyś chciała...
ale nic to
klamka zapadnie
nim klamkę naciśniesz
i odejdziesz w ciemny
chłód nocy wrześniowej

lato jeszcze
a ja już tęsknię za nim
i za tobą

musisz iść
zostań proszę
na tę jedną noc

wtorek, 7 sierpnia 2012

Od zacieru do wypieku


Poeta to zacier na dobrego satyryka.
Najpierw pisze o motylach,
ptakach, przyrodzie.
Potem wyrywa skrzydełka motylom,
lotki ptakom
i zaśmieca naturę butelkami po Jacku Danielsie.

Młody poeta to zaczyn na ostrą satyrę.
Kpi z rządu,
kpi z miłości,
kipi wulkanem erotyzmu do swojej weny.
Wielbi w peanach
kusą sukienkę i buty na platformach.

Pseudo poeta to nieudolna wersja
satyra i wierszoklety.
Zbyt lotny, by podeptać
zbyt ociężały, by wenie podgryzać skrzydła,
zbyt przyziemny, by się z nią umówić
na szczycie świata.

Poetessa...

Tego gatunku lepiej nie roztrząsać,
sama sobie sterem,
żeglarzem, okrętem.
Jako natchnienie używa lusterka,
trunkiem - Jack Daniels ze stołu poety,
podnóżkiem -
poeta - satyr & szczyt świata.

tak w razie czego

obciążyłeś mnie swoim numerem telefonu
niby że trzeba
niby że przyda się
wpisałam sobie na 'wrazieczego'
bo może trzeba
może przyda się
teraz nie mogę spokojnie zasnąć
przed snem chyba trzeba
przed snem przydałoby się

wystukuję numer
czekam
ciało pręży się na pościeli
mmm - słyszę
piękny głos sekretarki

trzeba to usłyszeć
przyda się
- kubeł zimnej wody na głowę

doświadczenie
bezcenne



niedziela, 5 sierpnia 2012

"I nic się nie zmienia w kolejnych pokoleniach" http://www.youtube.com/watch?v=2xlKRtF9FkE



umówiłam się z chłopcem do kina
tak jak z babcią dziadek mój
ustaloną już mamy godzinę
i wybrałam ładny strój

teraz czekam komórka nie dzwoni
choć powinna ja to wiem
niech wyświetli sie numer chłopaka
niech już wibruje
bo będzie draka
niechaj czas ten ktoś ostro pogoni
od mego chłopca
"strzałkę" chcę

pierwsza druga trzecia piąta
kiedyś jemu ktoś czas plątał
gdy z dziewczęciem spieszył się
na randkę miłą
chociaż świat do przodu pędzi
wszystko jak szalone kręci
czas przed randką
wlecze się

umówiłam się z chłopcem do kina
przed "Oskardem" spory tłum
w końcu przyszła ta wielka godzina
i z chłopakiem jestem tu

i nie pytaj mnie proszę co grają
za czym czeka grupa ta
kino teatr czy ławka przy stawie
wszystko jest piękne
dzisiaj sie bawię
umówiłam się z chłopcem na randkę
dziadek mówił "szafa gra"

pierwsza druga trzecia piąta
znowu dłonie ktoś chce plątać
zmysłów gorącz
kuflem piwa w pubie studzić
chociaż czas nie romantyczny
randki nie są mniej liryczne
bo uczucia każdy ma

tralala tralala tralalala :)))))))

"Nie ma już tamtych malinówek" - pieśń dziadowska


Mojej mamie...



Ta opowieść będzie sadem się zaczynać,
gdzie rumiana Jadzia zrywa malinówki.
Pachną latem - i te jabłka i dziewczyna,
niech wonieją poświęcone dla niej nutki.

Ta historia może błaha jest, lecz szczera,
tak mi bliska, zatem ją zanucę komuś
a w ogrodzie tym zza drzewa ktoś spoziera
zakochany młodzik z bogatego domu.

Wystarczyło, by raz spojrzał na dziewczynę
i już serce wzlata gdzieś ponad obłoki,
wszyscy niechaj znają powód i przyczynę
jak świat w wędrowaniu długi i szeroki.

Chłopiec pewny, bo ma urok i obycie,
regał ksiąg o życiu przeczytany,
nieraz w samotności pomagały w życiu,
teraz to nie książki w głowie mu szumiały.

Tę dziewczynę, tę Jagódkę chciał za żonę,
świata krąg mu blaskiem oczu przesłaniała.
Polna śmieszka, lecz ubóstwem naznaczona,
bogatego chłopca wcale nie wypatrywała.

Kiedy chłopak stawał w drzwiach - zadowolony
ona hyc - i oknem w ogród uciekała,
a gdy w oknie sie pojawiał, spuszczała zasłony,
najwyraźniej w świecie chłopca nie kochała.

Na nic się zdały te podchody i amory
dziewczyna wciąż milczy, ogród pielęgnuje
chłopak nieszczęśliwy, z miłości aż chory
w głowie podstęp straszny powoli kiełkuje.

Ogród Jadzi duma spalić, to mu rękę odda.
Jak myśl zła go naszła, takie i działanie,
gdy w niedzielę dziewka pobiegła nad wodę
on-że w popiół obrócił to rajskie kochanie.

Wielki kolec w serce wbił postępkiem swoim
i miast ręki - mu polewkę czarną zgotowała
dzisiaj nowy ogród w tamtym miejscu stoi
dziewczę krzywdy swojej mu nie zapomniała.

Nie wypalaj drogi do serca dziewczyny,
nie brudź rąk podstępem, ni skroni popiołem.
Zniszczyłeś jej ogród, serce poparzyłeś
spaliłeś coś tworzył miesiące z mozołem.





piątek, 3 sierpnia 2012

Randy Brecker w Gdyni...i ja tam byłam, miód i wino piłam :)))




Randy Brecker...jazzmen, fantastyczny trębacz wywodzi się z naszego polskiego Tykocina. Okazuje się, że jego dziadkowie mieszkali w domu znanego satyryka i poety (obecnie z Redy) Tadeusza Buraczewskiego, który jakiś czas później urodził się i mieszkał w tym domu.Na zdjęciach Tadeusz przekazuje obraz z fotografią domu. Taki sympatyczny gest...obaj artyści posiadają cząstkę ducha domu w Tykocinie:)

niedziela, 29 lipca 2012

http://www.youtube.com/watch?v=LAjfB0XfjkA

jestem małą biedroneczką
która kwiaty słonecznika
pomyliła ze słoneczkiem

pomóż chłopcze jak motylom
tak leciutko się unosić
bo chcę tańcem świat zapylać

jestem małą myszką szarą
która ser z księżycem
pomyliła nocą białą

pomóż chłopcze unieść ciało
by mnie księżyc opromienił
a nie serem mi pachniało

jestem twoją ranną rosą
co po biegach i prysznicu
do pościeli się tarmosi

pomóż chłopcze szczęście chwytać
który buziak z croissantem
stawiasz w progu gdy się witasz






http://www.youtube.com/watch?v=ypoXCrHhQos

czekam sobie bez powodu
może przyjdziesz
może dotkniesz
czekam sobie bo czekanie
jak natury przebarwienia
zdobią moją
suknię z marzeń

kocham ciebie
wiec poczekam
a za oknem słonce świeci
i na polach
kwitną maki
czekam sobie zakochana
w sukni tkanej marzeniami

i nic nie jest dzisiaj trudne
i czekanie mnie nie boli
bo uplotłam ciebie z myśli
i jak wianek w sercu noszę
które bije wciąż dla ciebie
pod sukienką z marzeń

Nazwijmy to sobie wierszykiem z dedykacją :))))

...jest ze mna od zawsze

http://www.youtube.com/watch?v=3CgrtUt0xLI&feature=related


A TO MOJA PEREŁKA :))))))


http://www.youtube.com/watch?v=RQj9UUf-jrQ


czwartek, 26 lipca 2012

List do przyjaciela



Musisz koniecznie do mnie przyjechać
Przyjacielu z wielkiego Trójmiasta,
zobaczyć to moje śliczne,
kochane i senne zadupiątko,
w którym tylko wino pić
i piosenki pisać.

Moja wioseczka z jednej strony
przywarła do równie sennego Konina,
z drugiej, na rozciągliwej gumie
przywiązana jest do szumnego w swej
świątobliwości, błyszczącego w kopułach
Lichenia.

Najpiękniejsza jest latem,
gdy stroi się kwiatami, brzęczy,
wabi tatarakiem i pluska zaadoptowanym
przez naturę kanałem usianym liliami.
Tuż za progiem płynie dumna Warta.

Gospodarstwa nasiąknęły zapachem mleka,
bociany z czułością oblatują nowożeńców
i na każdym kroku widzę linie papilarne
Bożego Palca, który po wielu latach
zaspokoił moją tęsknotę
i przywrócił mnie właściwemu miejscu
na ziemi.

Ja wiem, to moje umiłowanie proste takie
swojskie i zakurzone.
Nie równa sie miłowaniu Twojemu,
zatopionemu w bursztynie, zapeklowanemu
morską bryzą i piaskiem plaży,
ale czy to nie jest właśnie piękne?

Pojadę teraz do Ciebie,
pooddycham wielkim światem, poszukam muszli
co baja o odległych krainach,
a potem Ty przyjedziesz do mnie,
do mojej maleńkiej Woli P.
do Doliny Środkowej Warty,
gdzie SPOKÓJ i WYTCHNIENIE
spędzają wakacje pod gruszą.



wtorek, 24 lipca 2012

bujając w obłokach


Już mi się dziadowskiej pieśni odechciewa,
bo mnie nader mocnym szturchańcem czas łoi.
Może we mnie płynie wartka zdrowa Ewa,
Adamowe żebro dwoi się i troi.

Serce pierś rozrywa pulsując z łomotem
i szaleństwo błyszczy mi pod powiekami,
wyrywne ku Tobie, jak dziecię ku psotom,
gdyś odbiciem w oczach, kiedyśmy tak sami.

Już pieśni wylewne tracą swoje moce,
kiedy serce w sercu mości miłowanie.
Nijak smutku szukać pod pokrywą nocy
i żadne dziadowskie to moje śpiewanie.

Bo ja nos od ziemi podniosłam czas temu,
w tatarskie oblicze wyzwanie rzuciłam,
on wzrok mój wytrzymał i rozgorzał wielce.
w ocean fantazji ambrozję wpuściłam.

Tylko moim zmysłem i moim widzeniem
wpatruję się w ciebie i czuję jak żyję,
bo tyś mi darowany jest losu zrządzeniem
i tylko przed tobą uczucia nie kryję.

Zanim cię uwolnię byś szalał z miłości
esencją kobiecości najpierw cię nasycę.
Prawdziwej już nigdy nie zaznasz wolności,
bo wolność i miłość ma swoje granice.

Dziś gdy parą skrzydeł spinamy obłoki,
dajemy tytuły, imiona, znaczenia,
my- poeci buntu współczesnej epoki,
tylko swoich oczu nie chcemy zamieniać.





taka właśnie






niczyja
może odrobinę męża
trochę dzieci
czasem swoja
ale głównie niczyja

drugoplanowe zastępstwo
acz pierwszorzędnie
skrojona
bohaterka jednego kadru
życia

idealnie dopasowana
do bycia niczyją
jak balsam do ciała
kaszmirowa szminka
do ust

sukienka do talii
przypina się czasem
do tej czy innej smyczy
i z jednym czy drugim
pije szampana

jest niczyja
jeśli pamięć nie myli
to od urodzenia


nigdy jednak nie myśl
że jestem nijaka

środa, 18 lipca 2012

Kto pierwszy do babci :)


WARIACJE NA WAKACYJNĄ NUTĘ



NOSPA NOSPA
I BRZUCH MNIE JUŻ NIE BOLI
OJ BOLAŁ BRZUSZEK OJ
OJ BOLAŁ BRZUSZEK

PIGUŁKA PIGUŁKA
LUZUJE MNIE DO WOLI
OJ BOLAŁ BRZUSZEK OJ
LECZ JUŻ NIE BOLI

http://www.youtube.com/watch?v=PEYcX_9UkU8

wtorek, 17 lipca 2012

bez wyjątku...

wszystkie drogi prowadzą...
wystarczy tylko wyjść za drzwi
otworzyć oczy
nogę wysunąć do przodu
i nareszcie wciągnąć
powietrze pełną piersią

wszystkie drogi prowadzą...
wystarczy tylko ująć
maleńką rączkę ciepłą dłonią
przeprowadzić przez próg
i przypiąć skrzydła
wolności

wszystkie drogi prowadzą...
z bieli sukni z welonem
przez krzyk bólu i zachwytu
w bezpieczne cztery kąty
z łożem łóżeczkiem
i miłością

wszystkie drogi prowadzą
przez cykl niekończącej się
historii życia i przemijania
wystarczy tylko raz
stanąć na progu
i nie zawahać się...

WSZYSTKIE DROGI LUDZKICH POCZYNAŃ
BUDUJE CZŁOWIEK
OD NIEGO ZALEŻY WYGODA PODRÓŻY

niedziela, 15 lipca 2012

na poczekalni

cichutko siedzę
pełna napięcia
za ścianką ostry
słyszę

dźwięk
i choć mnie bolał
to już przestał
bo tak znieczula
tylko lęk

młody dentysta
anioł z urody
patrzy pogodnie
na fotel prosi
zawsze myśl jedna
do mnie powraca
to diabeł w kitlu
co ludzi nie znosi

lecz gdy już siedzę
a zastrzyk działa
spokój powraca
i brzuch się luzuje
wszystko przetrzymam
jestem gotowa
niechże pan teraz
wszystkie boruje

bo z dentystami
tak właśnie bywa
fajni z natury
i ludzcy nawet
lecz gdy wybierać
będę zmuszona
z ginekologiem
pójdę na kawę





sobota, 14 lipca 2012

Adaś i Frida



I kto kogo tutaj powalił ?

środa, 11 lipca 2012

List do nikąd

Piszę do ciebie z przyzwyczajenia,
choć wiem, że czytasz i zapominasz.
Lubię się czasem lekko zapędzić,
wiem, nie chcesz tego- nie twoja wina.

Umysł wariatki zamki buduje,
plecie warkocze do szczęścia granic,
ty "usuń" wciskasz i posprzątane...
niknie budowla słów, które na nic.

Pisuję rzadziej, niż kiedyś za młodu,
bo i cierpliwość i pamięć nie ta,
i ta świadomość jak lustra odbicie...
nie dla mnie słowa - "moja kobieta"

Ps.Chociaż czasami... może ...
czar wspomnień czasu minionego
wiem...
jestem na końcu twojego
poczucia erogennego.

Ps.2
Dziękuję za inspirację
"na wyczerpanym papierze" :))))

Letnia noc

Muszę do domu szybko powrócić,
siedzieć na dworze nie da się.
Z komarem przecież nie będę się kłócić,
choć ten zwyczajnie zżera mnie.

Paszkwil mu muszę wysmarować
i ostrzeżenie przybić do drzwi:
"Jeśli ktoś na mnie zechce lądować
- ja nie żartuję- zażądam krwi!"

Wieczór z księżycem i lampką wina,
a ten mi bzyczy jak zwykły gbur.
Zamiast flirtować- ostro przeklinam,
kochanek znika w objęciach chmur.

Już sama nie wiem, czego żal mocniej,
nocy co sito zrobiła z nóg,
czy Twardowskiego, co raz z księżyca
do mnie na ganek spaść by mógł.

to był on


to był on
za tymi drzwiami
do których klamki
nie umiał dopasować
może odwagi
czy chęci

to był on
przez drewno czułam
zapewne i przez mur
bym wiedziała
który mozolnie buduje
między nami

to był on
ciało zadrżało
niepokój posadził mnie
na płytkach podłogi
a serce- ono nie takie już
łase na zachwiania

Dziekuję:)

Pragnę serdecznie podziękować firmie Deichmann- Obuwie, a w szczególności Redakcji Intern - Pani Annie Działowskiej,Pani Magdalenie Safiak i Panu Jarosławowi Kiełpińskiemu za umieszczenie artykułu o mnie na łamach pisma. Jest to dla mnie zaszczyt i wyróżnienie.

kiedyś ktoś do mnie wyciągnął rękę
dał mi nadzieję i dobre słowo
poklepał po plecach, by rozwiać niepokój
i miejsce przytrzymał, i przyjął od nowa...

dziś pewnie stoję tam gdzie stać chciałam
mogę być z ludźmi i ludziom dopomóc
ze śmiechem zrzucić firmową koszulkę
i ze spokojem wracać do domu

kiedyś ktoś dla mnie miejsce zbudował
i zabezpieczył całe lata życia
dzisiaj dziękuję z serca prostoty
bo dzięki KOMUŚ życie mnie zachwyca

Bardzo dziękuję :)))


wtorek, 10 lipca 2012

Lepiejki na podsumowanie miłych niespodzianek :)

Lepiej podnosić ciśnienie miłą niespodzianką, niż być szarości wyjątkową wybranką:)

Lepiej się fika w butach Deichmanna, niżeli tańczy boso kankana:)

Lepiej w wierszu życie obsmarować, niż przed życiem po kątach się chować :)

Lepiej budzić sie rankiem z rymem, niż z papierosowym dymem.

Lepiej na stopach mieć obronne szpilki, niż paralizator- prezent od Emilki.


poniedziałek, 9 lipca 2012

Dziękuję :)

" PRZEMIJANIE" - http://www.blogger.com/profile/11720589285106576642
- dziękuję za pomoc w odzyskaniu bloga:)))
Udało się dzięki Tobie:) Jesteś wielka:))))

"Listy na wyczerpanym papierze"...

Radość spotkała mnie dzisiaj,
jasna jak rozkwitłe konwalie,
lekka jak konwaliowe bańki mydlane,
świeża jak wiosna konwalią kwitnąca.

Nie pozwoliłam jej odejść
pachniała
do samego wieczora :)

.......

Panu Jarkowi K. :)

czwartek, 5 lipca 2012

Kto zna adres do administratora bloga...znowu wiersze nie wchodza mi jak należy...

nie mam pojęcia co zrobić, udało mi się odzyskać starego bloga i zdjęcia, ale wiersze wchodzą beznadziejnie...nie mogę sobie poradzić. Proszę o pomoc.

zanim usta otworzysz

drobne mini gesty
małe jak skrzydło ważki
rzekłbyś nieistotne
ale jednak zanim

wypowiedzieć coś głupiego
bardzo szybko język wypchnie
zanim umysł przefiltruje
bzdurne zdanie już wypłynie
bezpowrotnie

paproch myśli
belką ciąży
mierzi drąży całe lata
chciałbyś wrócić do przeszłości
związać język
usta zaszyć
ale poszło...

teraz żyje własnym życiem
póki pamięć skrzywdzonego
nie pokryje się patyną
zatem przeproś kiedy można
i nie marnuj czasobytu

bo nie warto
czy nie lepszy mini gest na zgodę?

środa, 27 czerwca 2012

wiersz typu pierścień

Rozpoznaję po znakach
Niewyraźne sygnały
Pozrywane synapsy
Dobro złem oklejone
Zło w prowizorce dobra
Okiennicami oczu
Przepuszczam rozeznanie
Rozpoznaję po znakach

wtorek, 5 czerwca 2012

Komplicytacja


- jesteś piękna
- jesteś taki słodki
- w twoich oczach zatonęło morze
- twoje skradły niebu cały błękit
- drzewa w lesie szumią o nieuniknionym
- zwierzyna jak statyści- gwiazdy płożą w ściółce
- gdybym tylko...papieros smakowałby rajem
- gdybyś tylko...cała wioska zapaliłaby papierosa

- zobacz sowa się przygląda
- sowo sowo nocy ambasadorko

SOWA
- ja pierdole!
lecę do parku powkurwiać ekshibicjonistów!

poniedziałek, 4 czerwca 2012

lubiłam


miękkie puszyste
mruczały na klanach
miętosiły wyobraźnię
(nadal lubię mizianie łydek)

a potem wynaleziono facebook

cholera
codziennie sto
miękkich
puszystych
łaszących się do nóg
i pozujących do miliona
czułych kliknięć
lubię to'

choroba przenoszona jest
drogą profilową
...........................
mój warczy
brak przednich zębów
i dziara na uchu
nie znosi sierściuchów
włażących na jego rewir dwumiesięcznej fridy i trzyletniego chłopca

szacun teofil

niedziela, 3 czerwca 2012

a bywa i tak...


...że ktoś uczy się języka polskiego po to, by przeczytać wiersze :))))

piątek, 25 maja 2012

Zacisze



Zdarza się, że wracając z pracy
przynosi jej prozę
umęczoną niesprawiedliwością
życia.

Zdejmuje z siebie echo
miasta i odkręca wiry
codzienności cofając wskazówki
zegara.

Parzy kawę dla niego, wyjmuje ciasto.
Melodia płynie ulubionym nurtem...
Delikatnie podszywają prozę
- poezją.

tatuaż


obudziła się we mnie natura
mówił- ciebie też kiedyś dopadnie
wydziarałam więc sobie tatuaż
na czerwono, by było dosadnie

... red na włosach- niech ludzie się gapią
choć są tacy co piekła mi życzą
ostra czerwień na ustach i skóra
czarna smoła i harley davidson

obudziła się we mnie natura
wszechświat duszy w kosmos się zyrywa
nie zrodzono mnie anonimową
jestem sobą- jestem prawdziwa!

MOJEJ SIOSTRZYCZCE :))))

środa, 16 maja 2012

Święto Uniwersytetu Jagiellońskiego..moja niezwykła przygoda




Anita Pyrek- organy,Żeński Chór Akademicki UJ, Krakowski Chór akademicki UJ,dyrygenci- Janusz Wierzgacz, Oleg Sznicar,, Włodzimierz Siedlik, Rektor UJ prof. dr hab. Karol Musioł,Wiesław Kudzia ,w ławie siedzi Helmut Klotz, dyrektor Chóru Synagogalnego z Lipska, ...i ja :))))

czwartek, 10 maja 2012

To już 5 lat istnienia...


...Żeńskiego Chóru Akademickiego UJ.

http://www.youtube.com/watch?v=RQj9UUf-jrQ

oto clip do którego napisałam słowa...zapraszam

"BARWNY GŁOSÓW CHÓR"

już słowik kończy swój wesoły trel
skowronek w pola hen ulata
dziewczęcych głosów dźwięczny słychać śpiew
anielskim - nad kopuły- brzmieniem wzlata

nieś się melodio hen wysoko w dal
niech nas słuchają gwiazdy z nieba
jak łan pszeniczny rozkołyszą się
serca -dla których(chętnie) chór nasz śpiewa

wznieś echo głosy nasze ponad mur
wpleć w jarzębiny sznur korali
melodii barwnej wymyśl piękny wzór
byśmy w głos strojne, śpiewem czarowały

środa, 9 maja 2012

wyliczanka


skromnym kwietniem
kwietnym majem
zielną łąką
gęstym gajem
wiatrem w liściach
echem w lesie
jeżem który
jabłko niesie
snem w pościeli
gwiazdą z nieba
grzmiącą burzą
kromką chleba
matką z dzieckiem
babcią z kotem
panną z wdziękiem
i polotem
chłopcem w szortach
żabim skrzekiem
wciąż przyrodą
wciąż człowiekiem
nawet kiedy ból
przemycasz...

ŻYCIE- wszystkim
mnie zachwycasz

poniedziałek, 7 maja 2012

Moja wiosna


Z kielicha tulipana
własną wiosnę sączę,
rozbieganą na cztery
strony ogrodu.
Wspina się po winogronie
na piętro,
barwi światłocieniem
sypialnianą przestrzeń.
Przez płot zaczepia
miłego sąsiada,
zieleniejąc wdzięcznie
bluszczem wybujałym.
Zioła z łąki znosi,
kretowiskami
targa wyczesany trawnik
i zanosi się ptasim
świergotem,od świtu
zarania,po zmierzch
wyciszony.

Moja wiosna...zmoczona
wieczorną rosą, pachnie
wilgocią naniesioną
na skrzydłach bociana.
Jutro rozpocznie otrząsanie
płatków z drzew...czas
zawiązać owoce -
i odpocząć.

sobota, 5 maja 2012

Lepiej nie włączać telewizora


Narody wystrojone w naturalny
pesymizm malują barwy wojenne
i wciągają ochraniacze
na genitalia.

A piłka jak zawsze jedna,
a bramki jak zwykle dwie,
a polityki dookoła milion
z nawiązką...

I kopią narody Euro,
piłka z każdym dniem
"kancieje",
z każdym metrem autostrady,
każdym oddanym stadionem
zdobywa nowych wyznawców
wielkiej politycznej waśni.

Berety z głów- Narody!
i te moherowe
i te onegdaj - niebieskie
i te współczesne -z daszkami na karkach.

EURO 2012 - Święto Sportu
czy Armagedon narodowej tradycji
"Gość w dom, Bóg w dom"

DOGRYWKA

narodowy bojkot
brzmi to nawet dziarsko
chłopakom gra pójdzie
jak piłką lekarską

znów skrzydeł nie doda
doświadczenie Laty
a w tle echo niesie
płacze spoza kraty

KARNE

Spoko coco

EURO w Euro za euro
za hrywnę i za złotówki
ubawią się wszyscy z portfelem
zachodniej i wschodniej
... gotówki

Coco z podskokiem, przytupem
rytm ćwiczą już piwne ogródki
butelkowane i z kija
nie zbraknie też dobrej wódki

Dla wielu zostanie tivi
takoż telebim na mieście
szale, chusty, proporce
szykujcie - i się cieszcie !