wtorek, 26 maja 2015

"Nie ma już tamtych malinówek" - pieśń dziadowska

"Nie ma już tamtych malinówek" - pieśń dziadowska

Mojej mamie...



Ta opowieść będzie sadem się zaczynać,
gdzie rumiana Jadzia zrywa malinówki.
Pachną latem - i te jabłka i dziewczyna,
niech śpiewają poświęcone dla niej nutki.

Ta historia może błaha jest, lecz szczera,
tak mi bliska, zatem ją zanucę komuś
a w ogrodzie tym zza drzewa ktoś spoziera
zakochany młodzik z bogatego domu.

Wystarczyło, by raz spojrzał na dziewczynę
i już serce wzlata gdzieś ponad obłoki,
wszyscy niechaj znają powód i przyczynę
jak świat w wędrowaniu długi i szeroki.

Chłopiec pewny, bo ma urok i obycie,
regał ksiąg o życiu przeczytany,
nieraz w samotności pomagały przetrwać,
teraz to nie książki w głowie mu szumiały.

Tę dziewczynę, tę Jagódkę chciał za żonę,
świata krąg mu blaskiem oczu przesłaniała.
Polna śmieszka, lecz ubóstwem naznaczona,
bogatego chłopca wcale nie wypatrywała.

Zakochany chłopak nie szczędził wysiłków
Czy na pewno przegrał? Historia podpowie…
Słodkim malinówkom nie szczędził pochwały,
zaszumiały drzewa, szumiało jej w głowie.

poniedziałek, 18 maja 2015

Tadeusz Kurowski - "Starcze oczarowanie"

Z przyjemnością przedstawiam wiersz Szanownego Pana Tadeusza, który otrzymałam mailem:)
Dziękuję za miłe słowa wplecione w strofy poezji :)


11 maja 2015 roku
dotknąłem wirtualnie
młodej KOBIETY uroku
A stało się to naturalnie,
bo to jest Pani Renata...
warta mojego
nawet pół świata!
Cóż mi z tego będzie
z mojej świata połówki,
jeśli na nim nie będzie
Jej ślicznej główki...
A być nie może,
bo dzielą nas lata
naszego* żywota...
A na to nikt i nic
nie pomoże..
Więc pozostaje mi
tylko wierności** cnota.
Bo to,czego 11 maja,
jak prawie od obucha
doznałem,było tym,
że pod ziemię się
schowałem...
List e-m Jej posłałem
rumieńcem się spłoniłem...
I niech tak zostanie,Boże,
bo zbędna tylko ochota...
A na to nikt i nic
nie pomoże,
więc pozostaje mi
tylko wierności**cnota

T.K,

środa, 6 maja 2015

piątek, 1 maja 2015

***

pozwoliła by ją zranił
myślą
mową
uczynkiem
i zaniedbaniem

położyła na szalę
ufność i zdrowie

dwa mocne klaśnięcia w policzki
przywróciły jasność myślenia

nie wnosi pretensji do czasu
niech płynie w swoim strumieniu

sama wyleczy rany