piątek, 31 sierpnia 2012

obudź mnie

obudź mnie czarną nocą


wystaw na pastwę kotom
daj blady blask księżyca
jam Twoja wampirzyca

obudź mnie świtem szarym
złe-nocne rozpędź mary
mgłę w motek zwiń na potem
i słońce wzbij z polotem

obudź mnie figlem z dreszczem
spraw bym krzyczała "jeszcze"
cieplejszy niż promienie
stałeś się mym natchnieniem

sobota, 25 sierpnia 2012

Staruszek Świat




zsatyrzył się
zniepokorniał
zhardział
rozpuścił się jak dziadowski bicz

przegonił vistość wzdłuż i wszerz
przepoczwarzył naturę
przebujał obłoki
przehulał zawirowania
przewinął to co zrozumiałe
na nieogarnięte
pomarszczył nadzieje
pokiereszował misje

a wszyscy nadal patrzą
w jego roześmiane oczy
i chcą być w kręgu jego działania
bo nijak nie można wyobrażać sobie
życia bez niego




piątek, 17 sierpnia 2012

zostań

idziesz już
nie idź proszę

samotności aromat
przenika pokoje
a ja jeszcze śmiech twój
na odchodne słyszę
cofasz się
od progu- jakbyś chciała...
ale nic to
klamka zapadnie
nim klamkę naciśniesz
i odejdziesz w ciemny
chłód nocy wrześniowej

lato jeszcze
a ja już tęsknię za nim
i za tobą

musisz iść
zostań proszę
na tę jedną noc

wtorek, 7 sierpnia 2012

Od zacieru do wypieku


Poeta to zacier na dobrego satyryka.
Najpierw pisze o motylach,
ptakach, przyrodzie.
Potem wyrywa skrzydełka motylom,
lotki ptakom
i zaśmieca naturę butelkami po Jacku Danielsie.

Młody poeta to zaczyn na ostrą satyrę.
Kpi z rządu,
kpi z miłości,
kipi wulkanem erotyzmu do swojej weny.
Wielbi w peanach
kusą sukienkę i buty na platformach.

Pseudo poeta to nieudolna wersja
satyra i wierszoklety.
Zbyt lotny, by podeptać
zbyt ociężały, by wenie podgryzać skrzydła,
zbyt przyziemny, by się z nią umówić
na szczycie świata.

Poetessa...

Tego gatunku lepiej nie roztrząsać,
sama sobie sterem,
żeglarzem, okrętem.
Jako natchnienie używa lusterka,
trunkiem - Jack Daniels ze stołu poety,
podnóżkiem -
poeta - satyr & szczyt świata.

tak w razie czego

obciążyłeś mnie swoim numerem telefonu
niby że trzeba
niby że przyda się
wpisałam sobie na 'wrazieczego'
bo może trzeba
może przyda się
teraz nie mogę spokojnie zasnąć
przed snem chyba trzeba
przed snem przydałoby się

wystukuję numer
czekam
ciało pręży się na pościeli
mmm - słyszę
piękny głos sekretarki

trzeba to usłyszeć
przyda się
- kubeł zimnej wody na głowę

doświadczenie
bezcenne



niedziela, 5 sierpnia 2012

"I nic się nie zmienia w kolejnych pokoleniach" http://www.youtube.com/watch?v=2xlKRtF9FkE



umówiłam się z chłopcem do kina
tak jak z babcią dziadek mój
ustaloną już mamy godzinę
i wybrałam ładny strój

teraz czekam komórka nie dzwoni
choć powinna ja to wiem
niech wyświetli sie numer chłopaka
niech już wibruje
bo będzie draka
niechaj czas ten ktoś ostro pogoni
od mego chłopca
"strzałkę" chcę

pierwsza druga trzecia piąta
kiedyś jemu ktoś czas plątał
gdy z dziewczęciem spieszył się
na randkę miłą
chociaż świat do przodu pędzi
wszystko jak szalone kręci
czas przed randką
wlecze się

umówiłam się z chłopcem do kina
przed "Oskardem" spory tłum
w końcu przyszła ta wielka godzina
i z chłopakiem jestem tu

i nie pytaj mnie proszę co grają
za czym czeka grupa ta
kino teatr czy ławka przy stawie
wszystko jest piękne
dzisiaj sie bawię
umówiłam się z chłopcem na randkę
dziadek mówił "szafa gra"

pierwsza druga trzecia piąta
znowu dłonie ktoś chce plątać
zmysłów gorącz
kuflem piwa w pubie studzić
chociaż czas nie romantyczny
randki nie są mniej liryczne
bo uczucia każdy ma

tralala tralala tralalala :)))))))

"Nie ma już tamtych malinówek" - pieśń dziadowska


Mojej mamie...



Ta opowieść będzie sadem się zaczynać,
gdzie rumiana Jadzia zrywa malinówki.
Pachną latem - i te jabłka i dziewczyna,
niech wonieją poświęcone dla niej nutki.

Ta historia może błaha jest, lecz szczera,
tak mi bliska, zatem ją zanucę komuś
a w ogrodzie tym zza drzewa ktoś spoziera
zakochany młodzik z bogatego domu.

Wystarczyło, by raz spojrzał na dziewczynę
i już serce wzlata gdzieś ponad obłoki,
wszyscy niechaj znają powód i przyczynę
jak świat w wędrowaniu długi i szeroki.

Chłopiec pewny, bo ma urok i obycie,
regał ksiąg o życiu przeczytany,
nieraz w samotności pomagały w życiu,
teraz to nie książki w głowie mu szumiały.

Tę dziewczynę, tę Jagódkę chciał za żonę,
świata krąg mu blaskiem oczu przesłaniała.
Polna śmieszka, lecz ubóstwem naznaczona,
bogatego chłopca wcale nie wypatrywała.

Kiedy chłopak stawał w drzwiach - zadowolony
ona hyc - i oknem w ogród uciekała,
a gdy w oknie sie pojawiał, spuszczała zasłony,
najwyraźniej w świecie chłopca nie kochała.

Na nic się zdały te podchody i amory
dziewczyna wciąż milczy, ogród pielęgnuje
chłopak nieszczęśliwy, z miłości aż chory
w głowie podstęp straszny powoli kiełkuje.

Ogród Jadzi duma spalić, to mu rękę odda.
Jak myśl zła go naszła, takie i działanie,
gdy w niedzielę dziewka pobiegła nad wodę
on-że w popiół obrócił to rajskie kochanie.

Wielki kolec w serce wbił postępkiem swoim
i miast ręki - mu polewkę czarną zgotowała
dzisiaj nowy ogród w tamtym miejscu stoi
dziewczę krzywdy swojej mu nie zapomniała.

Nie wypalaj drogi do serca dziewczyny,
nie brudź rąk podstępem, ni skroni popiołem.
Zniszczyłeś jej ogród, serce poparzyłeś
spaliłeś coś tworzył miesiące z mozołem.





piątek, 3 sierpnia 2012

Randy Brecker w Gdyni...i ja tam byłam, miód i wino piłam :)))




Randy Brecker...jazzmen, fantastyczny trębacz wywodzi się z naszego polskiego Tykocina. Okazuje się, że jego dziadkowie mieszkali w domu znanego satyryka i poety (obecnie z Redy) Tadeusza Buraczewskiego, który jakiś czas później urodził się i mieszkał w tym domu.Na zdjęciach Tadeusz przekazuje obraz z fotografią domu. Taki sympatyczny gest...obaj artyści posiadają cząstkę ducha domu w Tykocinie:)