niedziela, 25 listopada 2007

Mój wszechświat

tak niewiele trzeba nam
by wszechświata poczuć moc
mały kącik, dobry nastrój i przyjaciel
jakaś muza ulubiona, jakieś wino musujące
żart zabawny, który przecież dobrze zna się
czasem jakaś historyjka, trochę głupia i komiczna
czasem dotyk, taki niby od niechcenia.
i ta przestrzeń między nami
coraz bardziej sensoryczna
i ta "chemia"pulsująca aż do wrzenia

nie potrzeba wielkich mocy
by w przestrzeni się odszukać
i połączyć ciała na wspólnej orbicie
iskry w oku-pozwoleniem
by do serca móc zastukać
z zaproszeniem na wędrówkę poprzez życie

Wierszowanka number two

Dziś na mojej drodze
stanął pewien Pan
Zapytałam bardzo grzecznie
jaki miał w tym plan.
Czemu drogę mi zachodzi,
robi sobą cień
Słońca przecież na lekarstwo,
no i krótki dzień
Ten uśmiechnął się szelmowsko
i puścił mi oko
-Jedno słońce mam przed sobą
a drugie wysoko
Pragnę dziś zaprosić panią
o wieczornej porze,
aby światłem swym raczyła
się podzielić może.......
By osobę Jej przemiłą
uśmiech opromienił
i ponury chłodny wieczór
w barwne zorze zmienił.......
Propozycja dość kusząca
Komplementów morze....
-Tylko że ja proszę Pana
naturalne wolę zorze
a swym światłem i radością
chętnie się podzielę
z kimś , kto moją jest miłością
i znaczy tak wiele.......

poniedziałek, 5 listopada 2007

Jesienne szarości

Szare życie ubieram w słowa....
Czasem przystrajam je odświętnie, kolorowo
i udaję, że się z nim integruję...
A czasem przyodziewam je w łachmany
i niczym "dziady" przy kościele
poddaję łasce i niełasce czytelników...