wtorek, 16 września 2008

Pragnienie.....

Chcę melodię móc usłyszeć
Zaplątaną w drzew konarach
Haftem zwiewnym wiatru
Misternie utkaną…


Chcę gitary dźwięk po zmroku
Nieść jeziora taflą senną
I księżyca blaskiem srebrnym
Być oczarowaną….


Ze skrzypkami zielonymi
Leśną piosnkę śpiewać pragnę
Gdy z ogniska iskra
W nieboskłon ulata….


Mglistym świtem otulona
Brzasku magię wonną wdychać
Zadrżeć na westchnienie
Wschodzącego świata….


Miłość chłonąć całą sobą
Przed natury wzrokiem skryta
Tobą tylko otulona
Twym ciepłem spowita

Namiot dzisiaj domem naszym
Miejscem zgoła doskonałym
Aby cuda tego świata
Tu się właśnie dokonały...

poniedziałek, 8 września 2008

Wonią pól sycona....


Już obiadem pachnie pod strzechą,
z pola wracają żniwiarze,
a ja mieszczuch - przyglądam się temu
i marzę.......

Z cembrowin studni ciągnie chłód i echo
skrzypiąc dostojnie żuraw nań się chyląc
siły doń trzeba – jest i chętny młodzian
by dobyć wody – z rumianą Marylą...

Wędruje na talerzach na stoły kwaśnica
i do strawy siadają utrudzeni żeńcy
pajda chleba jest lepsza niźli manna z nieba
i o niczym innym marzyć nie chcę więcej...

Dopomóż marzeniom – otwórz okiennice,
ruszaj w rośne łąki i nasienne trawy
- zarobisz do zmierzchu na diament spokoju
- warto czasem uczciwie zakasać rękawy.

........................................................................

Już obiadem pachnie pod strzechą,
z pola wracają żniwiarze,
a ja mieszczuch - przyglądam się temu
i marzę.......marzę...

Układ....

Powiedz mi że
nie stało się nic
z czym rady sobie
nie damy

Pozwól mi znów
po raz kolejny
uwierzyć
że się kochamy

Na ławę z kawą
wystaw mi dziś
argument
niepodważalny

Że wyraz "MY"
jest niepodzielny
a układ
nieodwracalny...

sobota, 6 września 2008

Malinówki....


Malinówkami pachnie ogród cały
Dzieciństwa mego aromatem
Przebiegnę się pomiędzy drzewami
Przywitam z zamierzchłym światem


Odnajdę warkocze wplątane w gałęzie
I piski radosne odsłucham
Jak z gramofonu wiatr mi je odtworzy
I delikatnie dmuchnie do ucha


W taki dzień jak ten
Życie bajką się zdaje
W taki dzień jak ten
Nogi same niosą
Tylko szkoda mi że
Takich dni mam tak mało
Ale co tam....jest dobrze
Dziś na stopach mam rosę:))


Odnalazłam zgubioną starą strzechą pokrytą
Chałupinę babuleńki mojej
Okieneczka maleńkie, jakby w słońcu zmrużone
Łzy przecieram i w zadumie tak stoję


Drzwi otworem do środka , jak do bajki spraszają
Zębem czasu solidnie szarpnięte
Już bym wbiegła , jak kiedyś, wobec wszem ogłaszając
Że „osiołek ma uszko klapnięte”


W taki dzień jak ten................................

Jak cudownie powrócić na tą wioskę kochaną
I po bruku maszerować dziś znów
Nie pozwolę nikomu wioski mojej wymazać
Z mego serca, z mych wspomnień i snów

Takie życie w zakurzonej miejskiej dżungli
Na psychice mojej piętnem się odbija
Toteż żeby nie dać jednak się zwariować
Raz do roku czarem wioski się spowijam…


środa, 3 września 2008

Jeszcze nie jesień...

Jeszcze nie jesień
a wrzesień
zadumę w sercach budzi
i nawet gwarno jeszcze
a cisza jakaś
i spokój nachodzi
na ludzi...


Jeszcze od lata
powiew radosny
to tu
to tam wyczuwalny
a już tornistry
i mina poważna
i nowej epoki
wiew namacalny


Mundurków przeszłość
a ja się jeszcze
dzieciom w mundurkach
nie nadziwiłam
przemian tych tempo
niezdrowe takie
że z wrześniem
się szczerze zdziwiłam


A wrzesień przecie
spokój nieść musi
taka natura jest jego
przyrodę w brązy
czerwienie, wrzosy…..
drzewa owocem
zgięte dla niego…


Lato przeszłością...
a jesień w zadumie
przez wrzesień
stąpa powoli
i cichną ptaki
świat pokornieje
przeobrażenie nastaje
powoli.