poniedziałek, 27 grudnia 2010

pieśń

Stara pieśń trubadura
w poezji nierządnej śladu szuka
frazą śpiewną powraca do macierzy
wzywa, wychwala, koi
mądrości nabywając,
a wielbi nauki wszelakie.

Talentu dar wznosząc na szczyty
różnorodnością sypie pod nogi,
jak kaczeńce na łące się ściele
Parnasu duch szczęsny i błogi.

Bo bieżą ku niemu artyści
wspinaczką duchową zajęci
poeci, malarze, soliści
o duchu nieskalanym
w miłości swej - święci...

A biegną i niewiasty umajone
i mężczyzn szczęśliwych mnogość
na szczyty Parnasu, w raje
- niesie ich niepokorność.

Toni & Re

Kapitanie

wwiodłeś okręt na spokojne wody
na pokładzie mając utracjuszy
którym hulać z sztormem iść w zawody
a nie w taniec dworski z gracją ruszyć

zaniechałeś Mistrzu miast nas uczyć
bo od kogóż mieliśmy wyglądać
opuszczony bryg stoi wśród dziczy
czy uda się załogę znów zebrać

by ponownie kubryk napełnił się
ludzkim gwarem krzykami bosmana
czas przemija po nocy wstaje dzień

choć wspominam często kapitana
który falę dziobem swej łajby ciął
ja tu jestem wiesz zawsze jakby co

.......................................

i ja przy tobie murem stoję
broniąc Parnasu szczytu
Mistrza śladem iść gotowam
od świtu, przez nocy czar
do świtu
dniom daję wytchnienie
bo one do reala niestety należą
jednakże z zachodem słońca
Na Parnas się wspinam
ku braci mej artystycznej bieżę
i słońcu co wschodzi po nocy
i chmurom co ścielą się sennie
i drzewom i kwiatom i ludziom
pieśń śpiewam, co w sercu mym drzemie

sonet poświąteczny sarkastyczny

kiedy patrzę na tę rybę
co zamarzła na tarasie
to śmiech wzbiera
i złość chyba
że za dużo zjeść nie da się
kiedy patrzę na sałatki
jak lądują w koszu śmieci
to na myśl zaraz przychodzą
w innym domu głodne dzieci
kiedy przepych pcha się na wierzch
każdy kąt ozdobą świeci
nie do wiary
znowu one
głodne dzieci, głodne dzieci
gdy choinka igły gubi
bo choć piękna to umiera
to jak ropny wrzód na tyłku
dziecko głodne mi uwiera
i co roku obietnica
że ostatni raz ten przepych
że ten talerz znajdzie gościa
który może nie odświętny
jednak rok dla Boga pościł

sobota, 18 grudnia 2010

świąteczne powroty

no patrz pan
jadą długim sznurem do ojczyzny
bo to chociaż raz w roku
tak dla spokojności sumienia
a może dla lepszego samopoczucia
jedzie się na stare śmieci
albo powzdychać nostalgicznie
za młodości ubogim, ale jakże swojskim
bytowaniem
albo dla świadomości, że to co się zostawiło
marnością tylko
ułudą nie wartą nawet miejsca w starym albumie
jakie to niepojęte panie
że te sznury ciągną do kraju
z tą samą co kiedyś czekoladą z orzechami
...to jednak nostalgia
bo przecie i u nas
od tej zachodniej pychoty
półki się uginają
ale tamta, jakby nie było
smakuje wspomnieniem przeszłości.

czwartek, 16 grudnia 2010

zimowe wieczory
stają zegary
a czas zasypuje płatkami
drogę do wspomnień lata

...zachorowałam
nie mam szczepienia
przeciwko marzeniom

poniedziałek, 6 grudnia 2010


coś niewyraźnie wyglądasz
Mikołaju
czy to motyl przyćmił
czy rutinoskorbinu
nikt do skarpety dziś nie wrzucił

na parapecie
cień kota marca wypatruje
bo mu zima nie smakuje

zima

błękitną krwią splamiona
śniegu zdeptana połać
bitwą o ciepły kąt znaczony
skrawek brudnego kąta
tuż przy rurze ciepłowniczej

na nic zdadzą się puste butelki
na nic trupia czaszka na nalepce
całe szlachectwo szlag trafił
gdy pod pazuchą hula wiatr
a kartonowy dach ukradli wandale

oddajcie nam księżniczki

na genetycznie modyfikowanym grochu
śpią dziś księżniczki zdjęte z taśmy fabrycznej
na nic zda się rozmrażanie stawu
puszczanie na wolność żaby-księcia
nie pocałuje ani jednego teflonowego policzka

Gerda siedzi na facebooku
w nosie ma odmrażanie serc pechowych książąt
a Kaj jak to Kaj gra na kompie w "Fifa 2010"
i nie ma pojęcia że za oknem śnieg