niedziela, 5 sierpnia 2012

"Nie ma już tamtych malinówek" - pieśń dziadowska


Mojej mamie...



Ta opowieść będzie sadem się zaczynać,
gdzie rumiana Jadzia zrywa malinówki.
Pachną latem - i te jabłka i dziewczyna,
niech wonieją poświęcone dla niej nutki.

Ta historia może błaha jest, lecz szczera,
tak mi bliska, zatem ją zanucę komuś
a w ogrodzie tym zza drzewa ktoś spoziera
zakochany młodzik z bogatego domu.

Wystarczyło, by raz spojrzał na dziewczynę
i już serce wzlata gdzieś ponad obłoki,
wszyscy niechaj znają powód i przyczynę
jak świat w wędrowaniu długi i szeroki.

Chłopiec pewny, bo ma urok i obycie,
regał ksiąg o życiu przeczytany,
nieraz w samotności pomagały w życiu,
teraz to nie książki w głowie mu szumiały.

Tę dziewczynę, tę Jagódkę chciał za żonę,
świata krąg mu blaskiem oczu przesłaniała.
Polna śmieszka, lecz ubóstwem naznaczona,
bogatego chłopca wcale nie wypatrywała.

Kiedy chłopak stawał w drzwiach - zadowolony
ona hyc - i oknem w ogród uciekała,
a gdy w oknie sie pojawiał, spuszczała zasłony,
najwyraźniej w świecie chłopca nie kochała.

Na nic się zdały te podchody i amory
dziewczyna wciąż milczy, ogród pielęgnuje
chłopak nieszczęśliwy, z miłości aż chory
w głowie podstęp straszny powoli kiełkuje.

Ogród Jadzi duma spalić, to mu rękę odda.
Jak myśl zła go naszła, takie i działanie,
gdy w niedzielę dziewka pobiegła nad wodę
on-że w popiół obrócił to rajskie kochanie.

Wielki kolec w serce wbił postępkiem swoim
i miast ręki - mu polewkę czarną zgotowała
dzisiaj nowy ogród w tamtym miejscu stoi
dziewczę krzywdy swojej mu nie zapomniała.

Nie wypalaj drogi do serca dziewczyny,
nie brudź rąk podstępem, ni skroni popiołem.
Zniszczyłeś jej ogród, serce poparzyłeś
spaliłeś coś tworzył miesiące z mozołem.





Brak komentarzy: