wtorek, 23 października 2012

poranek

od samego opuszczenia
nóg na podłogę
polubiłam się z moim porankiem

zaparzyłam dla nas kawę
zanim wypiłam wywar
on aromatem otoczył siebie
i całe nasze przedśniadanie

grzanki jak zwykle znienacka
wyskakiwały na polany
miodem talerz

uwielbiam oblizywać
umazane słodyczą palce
i delektować się niczym
niezmąconą chwilą porannej
degustacji


kilka okruszków zaniosę
mojemu śpiącemu kotu
on nie lubi tych moich
wczesnoporanków

a już szczególnie
gdy przeciągam się
ładniej od niego

Brak komentarzy: