piątek, 9 kwietnia 2010

zatracone...

Pies z kulawą nogą
nie doczekawszy się
okruchów z 'pańskiego stołu'
pobiegnie w łąki ratować
swoją wychudzoną skórę
instynktem gnany
nie pozwoli sobie
na marne unicestwienie

Dziecko z wzdętym brzuszkiem
z wyniszczonym przez wieki
instynktem przetrwania
patrzy na zastawione jadłem stoły
wielkopańskich salonów

i nawet jeśli pogna
w dzikości głodu na pola pszeniczne
na nic to zda się...
bo 'człowiek' nie pozostawi
kilku łanów zboża
dla potrzebujących

wszak wszystko można
spieniężyć

Brak komentarzy: