czwartek, 22 września 2011

Ze wszystkich świątyń

Kościół Św. Jana w Gdańsku

Zachariasz Zappio
człek stanu godnego
ufundował Gdańskowi
coś niebywałego.
Pod wezwaniem Jana
kościół wzniósł dla ludu
żeton – „misa strawy”
dopełnił tu cudu.

Rósł gotyk przez wieki
a miasto mężniało,
pożar mury strawił,
jak orzech pękały.
Ogień klęskę niesie
i burzy porządek,
na popiołach, zgliszczach
nowe ma początek.

Wiek XXI – wszy
garniec obfitości.
Czy kościół przetrwa
eksplozję „wolności”?
Kiedy jedni klamrują
popękane mury
inni lampy jarzące
czepiają na sznury.

Hiperkicz z żarówką
błyska wątpliwością,
bo duch pierwowzoru
winien tutaj gościć.
Rozjarzoną smugą
sunie potok światła,
myśl konserwatora
- wcale nie jest jasna!

Kamienna posadzka,
rzędy siedzisk wielu
jak wyrwane z kina
rodem z PRL-u...
Wpijają się śruby
w dziur zbędnych dziesiątki,
gdzie koniec głupoty?
Tu są jej początki.

Sanacja kościoła
grosza – krocie chłonie,
puch dla „czterech liter”
ma być jak w salonie.
Patrząc na ten bezsens
pojąć nie potrafię
by dla „ceny sceny”
- ołtarz – scenografią...
.............................................
Gnę kolano przed Mocą,
która w murach żyje,
kradnę resztki wzruszeń
nim je blichtr przykryje.
Nim kolumny odarte
z wapna i godności
ktoś zwyczajnie oklei
- bo tak będzie prościej.

Co miał konserwator
tu do powiedzenia?
Płakałam tam w murach,
dręczą mnie wspomnienia.
Chrystus w tym Kościele
myśl mi zasiał złotą:
współcześni Piłaci
- krzyżują Głupotą..!

Renezja Grześkowiak
2011-09-18

Brak komentarzy: