sobota, 11 lutego 2012

w bawełninej...

w bawełnianej krainie nocy
łąka przyjemności
chłonie całe ciepło ciebie

tętniące strumienie
zalewają skronie
pegazów -zrywnych mustangów

w zderzeniu świtów i zmierzchów
z rzeczywistością odległą
o miliardy lat świetlnych

my oboje splatamy
naszą wewnętrzną krainę
wikliną palców

tkliwym muśnięciom ust
nadajemy imiona własne
i stają się ...

........................

w bawełnianej krainie nocy
sen skulony pod progiem
usycha niewyśniony

2 komentarze:

Vatis pisze...

Podoba mi się melodyka wiersza, lekkość, a zarazem głębia treści. Coś czuję, że będę tutaj zaglądał. :-)

rena pisze...

Zatem witaj i czuj się dobrze:)
Pozdrawiam:)