poniedziałek, 1 sierpnia 2011

ranne zorze

malujesz stopy na czerwono
wczesnoporanna kulo ognia
zaspany promień kładziesz świtem
na wyszczerbionych życiem stopniach

gdzieś w potargany bukiet włosów
wczesał się powiew roztargniony
jutrzenka zrywa się do lotu
poranek w rzekę zapatrzony

przestrzeń brzemienna w skurczach nocy
rozpiera ranny wokal zorzy
świergot podnosi ponad lasy
mgielne woale - dniem rozproszy

5 komentarzy:

Jin pisze...

Świetny wiersz. Jest Pani naprawdę bardzo barwną postacią ;)

rena pisze...

dziękuję Jin:)Pozdrawiam ciepło:)

Leszek K. pisze...

Nie chciałem, ale muszę Ci przyznać. że ostatnie Twoje wiersze są przepiękne. Są w pełni godne Ciebie. Jednak potrafisz zachwycić

rena pisze...

dziękuję Leszku:)

Leszek K. pisze...

I po co ja to pisałem, po co? Przecież się nie znamy, wcale. A beczka soli, to bzdura.