poniedziałek, 9 stycznia 2012

Geny zostały...

Tylko te zrastają się z pamięcią
wracają zaganianych do utartych,
wydeptanych przez pokolenia ścieżek.

Dubissa jak płynęła, tak płynie.
Żmudzini rozpierzchli się po świecie,
a z nimi- jak tatuaż wyryty na sercu
- ich geny...
......................................
Nie mam miejsca na ziemi,ani snów
co spokojem zdobią skroń o świcie.
Świat nie dla mnie gotowany.

Na kształt i podobieństwo
ciało wyrzeźbione
i ten gen
twardy jak odcisk
bolesny ja miłowanie bezwzajemne,
który wrył się tak głęboko
w istnienie moje, że jak lampa uliczna
świeci,jak modlitwa wieczorna wraca.

I nijak go zeuropeizować,
nijak współczesności przełożyć...

XXI wiek mnie nastał,
a ja ciągle w XIX z parasolką
po Zaścianku spaceruję

Brak komentarzy: