Tylko te zrastają się z pamięcią
wracają zaganianych do utartych,
wydeptanych przez pokolenia ścieżek.
Dubissa jak płynęła, tak płynie.
Żmudzini rozpierzchli się po świecie,
a z nimi- jak tatuaż wyryty na sercu
- ich geny...
......................................
Nie mam miejsca na ziemi,ani snów
co spokojem zdobią skroń o świcie.
Świat nie dla mnie gotowany.
Na kształt i podobieństwo
ciało wyrzeźbione
i ten gen
twardy jak odcisk
bolesny ja miłowanie bezwzajemne,
który wrył się tak głęboko
w istnienie moje, że jak lampa uliczna
świeci,jak modlitwa wieczorna wraca.
I nijak go zeuropeizować,
nijak współczesności przełożyć...
XXI wiek mnie nastał,
a ja ciągle w XIX z parasolką
po Zaścianku spaceruję
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz