czwartek, 8 grudnia 2011

Za ścianą sypialni...


Miasto zasypia piętrami.
Osiedla gasną od góry.

Szczęście jest pełne
spać na zimnym półpiętrze
bezimiennego bloku.

Karton zawsze
zbyt durowo chroboce,
a od lumpekskurtki
roznosi się woń biedy.

Podgłówek
ma wyszczerbiony rant
(młody z ósmego
rozwalił na nim rolki).

Porywisty wiatr
gwiżdże radośnie
w szczelinach okien...

Brak komentarzy: