tak długo me oczy szarość widziały
że umysł zapomniał nazwy barw
tak długo swą nagość skrywałam
aż wór codzienności przylgnął mi do ciała
"nie byłam nie istniałam"
schowana w szarości dnia codziennego
liczyłam dni miesiące lata
i nagle jesteś
miłością przemywasz mi oczy
zdzierasz wór z ciała zbolałego
jeszcze tylko mą duszę wyrwij nicości
i nagą nową
połóż istnieniu w ofierze
środa, 3 października 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tadeusz
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...
-
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...
-
Przeczytałam książkę „Marzenia kontrolowane” autorstwa Grażyny Wieczorek. Przeczytałam i przystanęłam, by zebrać wszystkie myśli, które napł...
-
sny pożeglowały w głąb pochłonięte przez czarną dziurę czarnych myśli nie do odratowania ciało leży obok budzisz je pocałunkiem i daj...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz