niedziela, 24 stycznia 2010

satyrka na kotka

Pewna szprotka
tymi słowy zwraca się do kotka:
-pyszna jestem
i pachnę apetycznie,
leżę sobie na boczku lirycznie,
lecz nie patrz tak na mnie
i nie bądź taki hardy,
domek mój jest bardzo twardy
nie zdobędziesz mnie młokosie

młokos pazur wysuwa
puszki denko rozdziera
-mam cię maleńka
i co teraz?
- teraz mój drogi młokosie
ością dostaniesz po nosie,
gdy tylko wściubisz go w dziurkę
którą zrobiłeś pazurkiem,
do rzeczki wrzuć otwartą puszkę
zabawimy się w kotka i myszkę.

Wieczorna nostalgia

Znów jak co wieczór
miasto mnie rozprasza
światła neonów
zabraniają marzyć
sygnały w strzępy
rozrywają myśli.

Czy mógłby wreszcie
cud jakiś się zdarzyć?

Bo ja tak marzę
obudzić się za miastem
gdzieś tam pod strzechą
starego Anioła
który mnie rano
na kubeczek mleka
świergotem ptaków
wprost przez okno woła.

W lnianej sukience
biegać na bosaka
natchnieniu rzucać się
prosto na szyję
w warcaby zagrać
z Aniołem o pióro
którym napiszę
co się w szczęściu kryje.

Zaczarowany jest przecież
mój Anioł
zaczarowane ma skrzydła
i oczy
i gdzie nie spojrzy
i gdzie by nie przysiadł
łanem się szczęście kołysze
i toczy.

Radością tryska
każdy dzień u niego
na zawsze pragnę
w tej chatce pozostać
budzi mnie jednak
ze snu różanego
sygnał karetki
błysk światła w mych oknach.

Niby zwyczajna ryba

Gdyby mowę znały ryby
gdyby nas umiały słuchać
tylko rybom zawierzywszy
tajemnice skryte
szeptałabym do ucha

............................


Gdybym wybierać miała
powiernicę mych trosk i tajemnic
kogóż bym wybrała?
Czy wieloryba co wielkością
i dostojeństwem
mój szacunek budzi?
Może pstrąga?
- w maśle jest pyszny,
za bardzo kusi ludzi...

Zapewne zwykła płotka
moją przychylność spotka
bo skromnie pływa koło mnie,
jak gdyby czekała
na moje wynurzenia.

Potem na dnie jeziora je skryje
lub w szuwarach( ryby je kochają)
i nie zdradzi mnie
za nic na świecie,
bo ryby zwyczajnie
głosu nie mają

sobota, 23 stycznia 2010

czarodziejski tercet

po parapecie
kocię się przechadza
mruczy zaklęcia
na nocy przetrwanie
kojącym basem
senność wydobywa
z zakamarków sypialni
swej pani

bujany fotel
niecierpliwie skrzypi
tak chciałby tembrem
ciepłym imponować
tak miło przecież gdy
można kotu
i pani swej
akompaniować

kot rytm nadaje
pani słów powabem
sznur aksamitnej
pieśni zaplata
bujany fotel
skrzypi rytmicznie
wieczorna kołysanka to
czy tęsknota do lata

środa, 20 stycznia 2010

anty-oda do śniegu

śniegu zalegający
śniegu szary
białości skrawkiem
chcesz mnie przekupić
łopat czterdzieści
już w tobie złamałam
by w koleinach
cierpliwość gubić
rozgarniać ciebie
na prawo i lewo
topić obcasy
aż po same pachy
śniegu nachalny
tyś strapieniem moim

i tradycyjnie
nieprzygotowana
wiesz co ci powiem
-daj se wreszcie siana!

nocne aromaty

kadzidlaną wonią
magia otulona
bałamąci zmysły
sennemu marzeniu

budzi się namiętność
barwną erotyką
pobudzając członki
poddane uśpieniu

czas upojony
winem czerwonym
powoli odkrywa
wieczoru uroki

dotyk opuszków
tak lekki i zwiewny
przeżycie-
ach jakże głębokie

iskierka spojrzenia
miłosne wyznanie
cóż więcej potrzeba
tej nocy

na strunach gra wszechświat
melodia dusz płynie
chłonąc aromaty
skrzydła swe rozwiniesz

bajanie

przemaszerować świat
wzdłuż i wszerz
gubić sny
gdzieś w schroniskach aniołów
w przewiązanej chuście
radość trzymać z przygód
które się przytrafiły

żar ogniska w policzki wmasować
może wina to barwa
wiśniowa
w każdej iskrze
dech świata wiruje
i w popiele gorącym się chowa

ślady stóp pozostawić
gdzieś w głuszy
na polankach maleńkich
jak groszek
szeptem cichym by tylko
las słyszał
dróg bezpiecznych dla wędrowców
proszę

a po przygodach
chcę do domu wrócić
na wieszaku przewiesić
wiatr świata
w miękkich kapciach
zmęczenie zatopić
i zaśpiewać hymn
na zakończenie lata

na bujanym fotelu
kot mruczy
niecierpliwie pazurkami drapie
opowiadam mu
co chciałabym zwiedzić
a on...
on szczęśliwy już chrapie

Tadeusz

Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...