śniegu zalegający
śniegu szary
białości skrawkiem
chcesz mnie przekupić
łopat czterdzieści
już w tobie złamałam
by w koleinach
cierpliwość gubić
rozgarniać ciebie
na prawo i lewo
topić obcasy
aż po same pachy
śniegu nachalny
tyś strapieniem moim
i tradycyjnie
nieprzygotowana
wiesz co ci powiem
-daj se wreszcie siana!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz