Nieście mnie nogi ku górskim łańcuchom
Anielsko pięknym w dostojności swojej
Nieśże mnie serce na szczytów wierzchołki
Posiąść ich dumny cień choćby się godzi
Dolin szemrzących potoków melodia
Rytmy wędrówki wybija i koi
Na skał występy z ostrożnością stąpam
Drżąca z emocji ,szczęśliwie zdobywam …
I wykrzyczałabym niechybnie skałom
I wichrom mroźnym ,dmącym ponad wszystkim
Jakam szczęśliwa , jaka dumna jestem…
Lecz tchu mi brakło i ścisnęło serce
Ten cud co płożył się pod mymi stopy
Ten widok z góry na nizinne hale
Jakże tu krzyczeć , jakże w szał unosić
Gdy krtań się ściska ,a ręce składają
I tylko cicho z pokornością wznoszę
Oczy ku górze, ku błękitom nieba
Ku chmur rozległych kłębiastym poduchom
W ptactwa krainę , gdzie nas już nie trzeba
Zginając kolano na skalistym szczycie
Oddech zbyt głośny , nie kryje zmęczenia
Żeś oczy otworzył i zobaczyć dałeś
Dziś w pocie czoła składam dziękczynienie
1 komentarz:
Nic, tylko wykrzyczeć ten hymn na szczycie góry :)))) Pozdrawiam.
Prześlij komentarz