Długą smugą płoży się
niby cień zalegający
wszystkie kąty szarych,
przygnębienie kryjących
zakamarków.
Z oczu wyziera skarga
nie mająca właściciela.
Pulsu nie wyczuwam i serce bije wolniej
gotowe stanąć, bo i po cóż , dla kogo
wysiłek ten ważnym być zechce?
Ciągłe znużenie, na szali czasu
kładzie się powolnie ,
chłodnym wnętrzem jak powłoką,
ściśle przylegając do muru
śliskiego, jak obietnice bez pokrycia
Już nie zmierzch, a jeszcze nie wieczór.
Bez wyrazu, i skargi głośnej
jak bezdech trwam w zawieszeniu…
Jednakże w źrenicy cirrus się rodzi
gotowy zmierzyć się ze Smutkiem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tadeusz
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...
-
Jedno ciepłe spojrzenie zatrzymało czas. Nagle zakwitły ulice Zapach miasta przypominał aromat frezji W Twoich oczach iskierka tańczyć zaczę...
-
Przeczytałam książkę „Marzenia kontrolowane” autorstwa Grażyny Wieczorek. Przeczytałam i przystanęłam, by zebrać wszystkie myśli, które napł...
-
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz