Tuż przed 22.00 trzeba bezgłośnie wśliznąć się
przez świeżo malowaną bramę.
Wykazać się zwinnością, by na porannym apelu
śladu nie było na piórach i stopach.
Tak często odnawiają wrota niebieskie,
jakby pukanie płatami obdzierało z nich świętość.
Tyle dusz niezawinionych
szuka w niebiosach znieczulenia,
topiąc złe myśli w dźwięcznych hosannach.
Wylatują pełnymi garściami, anielątka
gotowe szukać chętnych do służby niebieskiej,
gdzie ciężar skrzydeł ma zastąpić czyściec.
Przeszukują połacie fizyczności, zbierając
co lichsze byty od urodzenia przystosowane,
by wejść w wyznaczone dla nich miejsce
na końcu, lub początku wszystkiego.
Strach mnie ogarnia,najpierw budzi się moja zdolność
rozumowania, potem lęk cierpkim językiem
przeciera moje plecy, nie potrafię otworzyć oczu
w obawie ujrzenia paranormalności.
niedziela, 23 sierpnia 2009
czwartek, 20 sierpnia 2009
śnię
zamykam oczy
i zaglądam do twoich myśli
mrok w który wchodzę
należy do ciebie
jak mógłby mnie przestraszyć
smutki rozpraszasz
gdy gościnnie się pojawiam
i przy jednym
bladym jeszcze uśmiechu
budujemy fundamenty
pod jasny nowy dzień
i zaglądam do twoich myśli
mrok w który wchodzę
należy do ciebie
jak mógłby mnie przestraszyć
smutki rozpraszasz
gdy gościnnie się pojawiam
i przy jednym
bladym jeszcze uśmiechu
budujemy fundamenty
pod jasny nowy dzień
tkanina
patrzył na nią
jak na czysty jedwab
chłodna w dotyku
delikatna
nieskazitelnie gładka
inny organzą ją postrzegał
zwiewną
błyszczy na parkiecie
kruchością swą
onieśmielając
lnem czystym się śniła
gdy wśród kwiatów polnych
słońce chwytała
w ramiona
a dla miłości swojej
czystą bawełną była
ciepłą
otulającą szczelnie
wszystkie wspólne noce
………………………
na inne
działała
jak czerwona płachta
jak na czysty jedwab
chłodna w dotyku
delikatna
nieskazitelnie gładka
inny organzą ją postrzegał
zwiewną
błyszczy na parkiecie
kruchością swą
onieśmielając
lnem czystym się śniła
gdy wśród kwiatów polnych
słońce chwytała
w ramiona
a dla miłości swojej
czystą bawełną była
ciepłą
otulającą szczelnie
wszystkie wspólne noce
………………………
na inne
działała
jak czerwona płachta
wtorek, 18 sierpnia 2009
intymnie 1
opuszkami palców
kłamiesz
beznamiętnie przemierzając
sfery intymności
bez drżenia
bez zniecierpliwienia
głaszczesz
nie wywołując tym
niczego
odejdź
bym za chwilę
nie okryła się pohańbieniem
i nie utonęła
w pustce
bez oddechu
kłamiesz
beznamiętnie przemierzając
sfery intymności
bez drżenia
bez zniecierpliwienia
głaszczesz
nie wywołując tym
niczego
odejdź
bym za chwilę
nie okryła się pohańbieniem
i nie utonęła
w pustce
bez oddechu
intymnie 2
żonglujesz słowem jak piłeczkami
zmuszając każdym gestem
bym je odbiła
owijając problem w bawełnę
mamisz gestem
czasem krzyczysz
lub zapewniasz
o zawsze bezgranicznej…
zmienność nastrojów gubi
przestrasza
i już nie wierzę
że to co w kokonie
wyznań kryjesz
to jutrzenka naszej wspólnej
przecież …
raz wreszcie stań
popatrz prosto w oczy
bo tylko spojrzeniu twojemu
potrafię zaufać
zmuszając każdym gestem
bym je odbiła
owijając problem w bawełnę
mamisz gestem
czasem krzyczysz
lub zapewniasz
o zawsze bezgranicznej…
zmienność nastrojów gubi
przestrasza
i już nie wierzę
że to co w kokonie
wyznań kryjesz
to jutrzenka naszej wspólnej
przecież …
raz wreszcie stań
popatrz prosto w oczy
bo tylko spojrzeniu twojemu
potrafię zaufać
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
ciemnia
zakrywam dłonią oczy
i nie ma mnie
dla bytu
spojrzeń ani nawet
przynależności
zaciskam powieki
by wymazać kontur
wstydu i pustki
po porzuconych ambicjach
głuchym odgłosie sumienia
i zhańbionych nocach
trwanie boli jak poród
lecz nie pozostawia
potomka
na którym oprę
nadzieję …
i nie ma mnie
dla bytu
spojrzeń ani nawet
przynależności
zaciskam powieki
by wymazać kontur
wstydu i pustki
po porzuconych ambicjach
głuchym odgłosie sumienia
i zhańbionych nocach
trwanie boli jak poród
lecz nie pozostawia
potomka
na którym oprę
nadzieję …
zza krat
rozpętliła się pamięć
wspomnienia rozsupłały
i z zakamarków uleciały
wszystkie marzenia
w lotne owady zaklęte
motyli świat miłosny
umknął niepostrzeżenie
i tylko ćmy z sennych mar
nalatywały rozwichrzone
zmysły
organoleptycznie badam
przynależność do miotu
i czuję się jeszcze
nie całkiem swojo
w stroju
z przydługimi rękawami
świat oddala się
zza krat widać
skrawek normalności,
a może jednak należy
stanąć tyłem do okna,
by poczuć się u siebie ?
wspomnienia rozsupłały
i z zakamarków uleciały
wszystkie marzenia
w lotne owady zaklęte
motyli świat miłosny
umknął niepostrzeżenie
i tylko ćmy z sennych mar
nalatywały rozwichrzone
zmysły
organoleptycznie badam
przynależność do miotu
i czuję się jeszcze
nie całkiem swojo
w stroju
z przydługimi rękawami
świat oddala się
zza krat widać
skrawek normalności,
a może jednak należy
stanąć tyłem do okna,
by poczuć się u siebie ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Tadeusz
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...
-
Jedno ciepłe spojrzenie zatrzymało czas. Nagle zakwitły ulice Zapach miasta przypominał aromat frezji W Twoich oczach iskierka tańczyć zaczę...
-
Przeczytałam książkę „Marzenia kontrolowane” autorstwa Grażyny Wieczorek. Przeczytałam i przystanęłam, by zebrać wszystkie myśli, które napł...
-
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...