Jezu! Tylko nie wiersze.
Wierszy nie da się pojąć.
Wiersze trawią wnętrzności,
bez podania powodu i przyczyny.
Nie każ mi czytać wierszy,
nie każ mi recenzować.
Jak mam zrozumieć poetę,
który stąpa, albo nie stąpa
po prochu ziemi
i sam tego do końca nie wie?
Mówią, że nie to, co widać,
a to, co między wierszami…
Czy ja mam być jasnowidzącym,
by odkryć sens wiersza
niewidzialnym tuszem zapisany?
Zadumane czoło w obłokach,
stopy pięć centymetrów nad ziemią,
skrzydła weny rozdmuchują
szaro-byt, szary świt, szare myśli.
Takiemu to dobrze,
ni to żyje, ni to je i pije, ni to pracuje,
Pożytku z takiego tyle
co tomiki i tomy pomieszczą,
na skaranie kolejnym pokoleniom,
na zadanie katuszy tym,
których strofy dopadną i nijak
się z nich wyplątać…
bo niby takie nic
bo niby sensu brak
a w serce wdziera się i duszę kradnie
i myśleć każe i się wzruszać…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz