od samego opuszczenia
nóg na podłogę
polubiłam się z moim porankiem
zaparzyłam dla nas kawę
zanim wypiłam wywar
on aromatem otoczył siebie
i całe nasze przedśniadanie
grzanki jak zwykle znienacka
wyskakiwały na polany
miodem talerz
uwielbiam oblizywać
umazane słodyczą palce
i delektować się niczym
niezmąconą chwilą porannej
degustacji
kilka okruszków zaniosę
mojemu śpiącemu kotu
on nie lubi tych moich
wczesnoporanków
a już szczególnie
gdy przeciągam się
ładniej od niego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz