Muszę do domu szybko powrócić,
siedzieć na dworze nie da się.
Z komarem przecież nie będę się kłócić,
choć ten zwyczajnie zżera mnie.
Paszkwil mu muszę wysmarować
i ostrzeżenie przybić do drzwi:
"Jeśli ktoś na mnie zechce lądować
- ja nie żartuję- zażądam krwi!"
Wieczór z księżycem i lampką wina,
a ten mi bzyczy jak zwykły gbur.
Zamiast flirtować- ostro przeklinam,
kochanek znika w objęciach chmur.
Już sama nie wiem, czego żal mocniej,
nocy co sito zrobiła z nóg,
czy Twardowskiego, co raz z księżyca
do mnie na ganek spaść by mógł.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz