usadowiona okrakiem na taborecie
wyłuska z fasoli
wielorakie formy
które po dokładnym przebraniu
wylądują w kociołku uparowanych
wierszy
meandrami wijącego się makaronu
podąży w krainę kujawskich klusek
które na tysiąc i jedną
strofę, bieleją jak dłonie
babuni
kiszonkę własnymi stopami udepcze
wodząc za nos rymy
w chmurach błądzące
i ucierając kogel-mogel
obliże się z błogim uśmiechem
na myśl o poezji smaku
1 komentarz:
hmm, wiersze warte analizy, co najmniej. Ja rozpocząłem pisanie swojego bloga i miło by było gdyby ktoś zerknął
http://mojatworczosciwplyw.blogspot.com/
Prześlij komentarz