Zwolnij
Mówił do niej...
Umykała mu myślami
duchem nieobecna.
Skarżył się ,że obca,
zmieniona.
A ona tylko wenę
za skrzydła chwytała
i na papier zlewała
twory jej ożywcze,
nim sił starczało,
zanim umysł nie przygniotła
codzienności szarość.
Wówczas dłonie puszczały
skrzydła weny ulotnej
z uścisku.
I ukazywał się oczom
smutek... jego smutek.
-Wytrzymasz?
pytała w sercu...
- Wytrzymasz jeszcze?
środa, 4 lutego 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tadeusz
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...
-
Jedno ciepłe spojrzenie zatrzymało czas. Nagle zakwitły ulice Zapach miasta przypominał aromat frezji W Twoich oczach iskierka tańczyć zaczę...
-
Przeczytałam książkę „Marzenia kontrolowane” autorstwa Grażyny Wieczorek. Przeczytałam i przystanęłam, by zebrać wszystkie myśli, które napł...
-
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz