środa, 3 października 2007

Posted by Picasa

idzie jesień

Ponuro-wszędzie jest ponuro
gdzie nie spojrzysz tam szaro i sino i buro

Wokół jesień ponura
Krople deszczu wciąż lecą
Nie ma słońca nigdzie
Szukać go ze świecą
Tutaj szaro tam buro
Sina aura dobija
Psa z domu nie wygnasz
Chyba weźmiesz kija

Ludzie mkną po cichu
Parasolem okryci
Nawet wszyscy wielcy
Teraz jacyś tyci
Ten przemyka, ten czmycha
Sunąc między kroplami
Pędzimy wciąż naprzód
A chmura za nami

Tutaj szaro, tam buro
Sina aura dobija
Słońce skryte za chmury
Ze śmiechu sie zwija
Parasoli jak grzybów
Na ulicy przybywa
Deszcz ulewny jak kołdra
Wszystkich nas okrywa

Ponuro-wszędzie jest ponuro
Gdzie nie spojrzysz tam szaro i mokro i buro.

ból

dotknąłeś mego ciała
choć nie pozwalałam na to
brudną ręką ścisnąłeś mi serce
ten dotyk przebił duszę
przemocą splamiłeś ręce
oczy które kochałam
barwę cienia przybrały
patrzyłam na nie w przerażeniu
teraz nie chcę nic widzieć
ani ciebie kochany
ani przyszłości którą wydrapałeś
rylcem na moim istnieniu

nie patrz na mnie

Nie patrz na mnie kiedy jest mi smutno
Nie głaszcz proszę, kiedy jest mi źle
Twe współczucie tutaj nic nie wskóra
We łzach swych utopić pragnę się

Zwinę się w kłębuszek
Wtulę głowę w pierś
Ja dziś zasnąć muszę
Gdyż odpocząć chcę

Nie patrz na mnie kiedy łzy połykam
Nie dotykaj ciała które drży
Ja o własne stopy się potykam
Bardzo zimno, ach jak mroźno mi

Kiedy skończy wreszcie się udręka?
A w mym życiu coś wydarzy sie ?
Jak trwać długo może moja męka?
Ja to wszystko dzisiaj wiedzieć chcę

Zanurzona w swoim świecie płaczę
Zapatrzona w gwiazd tysiące łkam
Może wreszcie nadzieję zobaczę
Przecież gdzieś być musi ona tam

Ucieknę od świata
Schowam głowę w piach
Ja się ukryć muszę
W autystyczny świat

....................................................

Popatrz na mnie kiedy mi wesoło
Wejrzyj proszę, gdy uśmiecham się
Roześmianych ludzi mam wokoło
Cuda przecież też zdarzają się

Rozwinęłam skrzydła
I uniosłam wzrok
Życie do mnie wraca
Czyni pierwszy krok

jatki



Spoczywam w " pępku szczęścia"
Niczym embrion przed przebudzeniem
To miejsce napawa mnie rozkoszą
Integruję się z marzeniem

Moje zmysły do granic napięte
Odbierają bodźce natury
Jestem TUTAJ, stąpam po bruku
Nade mną płyną brzemienne chmury

Czas w miejscu staje
Leniwym wzrokiem postać mą ogarnia
Bocian przedstawia mi swoje pisklęta
Świetliki służą niczym latarnia

Płodne chmury łzy rodzą
Czas rozłąki jest bliski
Gdy odetną pępowinę
Czy zapomnę o wszystkim?

wierszowanka dla kochanka

Ciepły zmierzch rozciąga cienie ,
rozleniwia ludzki chód.
Wzrok się bawi światłocieniem ,
kark przyjmuje pierwszy chłód.

Gwiazda pierwsza, druga, piąta,
Gwiazd tysiące będzie wnet.
Kto nieboskłon mój posprząta?
Kto w krainę marzeń wszedł?

W uroczysku się przytulę
Miejsce ma czarowną moc
Drganiem strun gitara kwili
Schroń się ze mną w taką noc


Jestem ciepłem, zmierzchem, gwiazdą
i krainą drobnych marzeń
Jestem światłem bladym -nocą
Plątaniną zdarzeń....

strach krzyczy

idę drogą
słońce ku zachodowi się chyli
dziwne obrazy w myślach się tłoczą
spojrzeć za siebie nie mogę w tej chwili
w oddali widzę postać proroczą

już biec zaczynam
już łez strumienie zlewają się na usta
coś mnie przewraca
rosną kamienie
otchłań się robi pusta

w uszach dziwny głos słyszę
nie pamiętam swojego imienia
strach rozkrzyczał wieczorną ciszę
nie uciekniesz od własnego cienia
(nie oszukasz swego sumienia )

Tadeusz

Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...