niedziela, 18 stycznia 2009
Wirtuoz
piękny we fraku lśniącym
oczy utkwione w przestrzeń
...muzę swą wzywający
Patrzyłam oniemiała
jak instrumentu kształty
pieścisz...
chcąc je ugłaskać i obłaskawić
I nagle cisza...
Dźwięki jak z niebios
spłynęły na salę zasłuchaną
a w chwilach ciszy
serca mego bicie
uwielbienie zdradzało
I kiedy już zachwycona
łzę w chustce ukryłam
ujrzałeś mnie na balkonie
i wzroku nie odrywając
arią miłości zaczarowałeś
niedziela, 4 stycznia 2009
dwie wersje jednego wiersza...
Czy to wolność?
Wyjaśnijcie mi kochani
Czy to wolność?
Wytłumaczcie mi…
Kiedy usta zniewolone ustami
Kiedy serce przyciśnięte drży…
Czy to wolność
Gdy za rękę prowadziłeś
Jako własną światu prezentując
Twoja dusza moją pochłonięta
Zmysły rozpieszczała wiersze deklamując
Czy bez ciebie
Świat mój wolnym mogę nazwać
Kiedy przestrzeń domu mego
Taka chłodna
W samotności pod prysznicem
Jestem naga
Pocałunków upragnionych
Pieszczot niemożliwie głodna…
Czy to wolność
Tak naprawdę darowałeś
Gdy walizkę położyłeś na pościeli
I z rzeczami swymi radość spakowałeś
A poczucie bezpieczeństwa diabli wzięli
Wydrzyj miłość z serca zbolałego
Poczuj jak rozdziera się mój świat
Nie zapragnę więcej wizerunku twego
Wspomnienia zebrane rzuciłam na wiatr…
Darując mi taką wolność
Skrzywdziłeś mnie do cna
Więc za jej jakość wątpliwą
Wypijmy teraz do dna……
Zresetuj mi pamięć
Wyjaśnij mi
Czy to wolność?
Kiedy usta zniewolone ustami
Kiedy serce przyciśnięte drży...
Czy to...
Gdy za rękę prowadziłeś
jako własną światu prezentując
Twoja dusza moją pochłonięta
Zmysły rozpieszczała wiersze rozrzucając
Czy bez ciebie
Świat mój wolnym nazwę
Kiedy dom taki chłodny
jak prysznic
w nagiej samotności.
Kiedy jestem taka
naga i głodna...
Czy to wolność darowałeś..?
Walizka na pościeli
I wiersze spakowane a
bezpieczeństwo diabli wzięli.
Wydrzyj tą miłość z serca ,
poczuj jak pęka mój świat
Nie widzę już twojej twarzy,
po której północny wiatr
rozwiewa wspomnienia.
Darując mi taką wolność
skrzywdziłeś mnie ...
Więc za jej niewątpliwość
wypijmy teraz do dna.
Proponuję gin...
U babuni mojej
Pomarszczonej jak jej wioska cała
Łzę wzruszenia do fartuszka skryłam
Szacunkiem przepełniona dłoń ucałowałam
Pełną piersią wciągnęłam aromat natury
Smutek mój odpłynął pobliskim ruczajem
Całym moim światem skrawek ziemi który
Mą wioseczką… łupinką orzeszka się zdaje
Każda chatka zgarbiona, maleńka
Bluszcz na ścianach barwi się czerwono
Na ławeczce co dzień siada babuleńka
W drogę zapatrzona tęsknotą zamgloną
I stodoły niejako w ukłonie schylone
Skrzypem ścian bociany co roku witają
Nasiąknięte wonią pól… zebranym plonem
Klekotu swych wiernych sąsiadów słuchają
Od zapachu siana omal nie omdlałam
Tyle wspomnień pięknych on mi przywołuje
W mysich norkach wiersze swoje pochowałam
Teraz je dobywam…wszystkie odnajduję…
Bo to miejsce warkocze zaplata
Na sukienkach zwiewnych chabry zakwitają
A bociany wierne przez wszystkie swe lata
Z całkowitą ufnością młode swe chowają
Za zmurszałym płotkiem Burek od sąsiada
Jak wioseczka moja oszroniał Nieboże
Pójdę doń, przywitam ,staruszka zagadam
Co się wydarzyło…opowie mi może…
Zwolnij bieg swój …. Człowiecze …stań proszę
Opłucz w strumieniu stopy umęczone
Wiśnie ci z drzewa żywicznego niosę
Jak policzki dzieciątek od wiatru czerwone
sobota, 3 stycznia 2009
obuchem trafiona
a zamiast gwiazd
ptaki nad głową radosne
patrzę na ciebie
oniemiała
i mgłą oczęta...
jak z dziewczęcych lat
jak z pierwszych kochania
zawrotów
jestem trafiona
miłości siłą niezmierną
i własnym zaskoczeniem
że mogę jeszcze
że jeszcze potrafię
czas przychylnie zerka
na tę moją
niczym nie wytłumaczoną
miłość
i się uśmiecha
poniedziałek, 22 grudnia 2008
Z pewnego powodu powiększyłam swój stary wiersz...
Marzenia...........
Nie daj swym marzeniom odpoczywać
bo zgnuśnieją...
nić pajęcza codzienności je oplecie
i zaciągnie zastraszone w ciemny kąt
swym fantazjom cugli zbytnio nie popuszczaj
bo szalone, są gotowe zrobić błąd.
Nie przyszywaj marzeń luźno do realiów
bo fastryga nie wytrzyma czasu próby
szewskim szwem, jak pasją szewską
je potraktuj
i pielęgnuj je bezwzględnie
by realia w jakich żyjesz
nie doprowadziły ich do zguby....
Nie daj swym marzeniom leniuchować
bo czas płynie
nim spostrzeżesz się że warto światło wpuścić
fart zapału młodzieńczego cię ominie
a tak zwane „ślepe szczęście”
bezpowrotnie cię opuści
wszak depresja podłym jest doradcą
kuj jak kowal szczęście swoje
i je hartuj
abyś rylcem potem wyrył
przykazania serca swego
bo tyś jeden szczęścia swego władcą.
Załamanie
Zabrałeś mi skarb najcenniejszy
Wyrwałeś go z sercem moim
To moje szczęście największe
I nie ma ratunku żadnego
Wraz z tobą maleńka niech skonam
I zejdę z padołu podłego
To miejsce , co żadnym dziś rajem
Za skarbem pragnę podążać
Z błaganiem przed Tobą staję
Z ciemności ból przenikliwy
Nie taki wszak planowałeś
Dla ludzi żywot prawdziwy
To cała spuścizna raju
Wszędzie dziś - nieporządek
Ludzie Ci nie pomagają
Już patrzeć nań niepodobna
Gorycz mi żółcią serce zalała
Tej straty świat mi nie odda.
Tadeusz
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...
-
Jedno ciepłe spojrzenie zatrzymało czas. Nagle zakwitły ulice Zapach miasta przypominał aromat frezji W Twoich oczach iskierka tańczyć zaczę...
-
Przeczytałam książkę „Marzenia kontrolowane” autorstwa Grażyny Wieczorek. Przeczytałam i przystanęłam, by zebrać wszystkie myśli, które napł...
-
Nie wszyscy muszą rodzić się ze skrzydłami, ale każdy powinien mieć u ramion specjalny zaczep, do którego Wszechświat podepnie skrzydła, by ...