Mój anioł wykluł się ze skorupki
Delikatny jak tchnienie
Trzymam go w gałganku
By nabrał sił i wzniósł się
Na swoich mizernych skrzydełkach
Mój skorupkowy anioł dał mi duszęKruchą jak porcelana
Dał oczy łatwe do wzruszeń
I ramiona otwarte na ból i śmiech
Mój kruchy gałgankowy
Najpiękniejszy z pięknych
I najmilszy z miłych
Kiedy chwyta moją dłoń
Idę wszędzie gdzie mnie prowadzi

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz