niczego ze sobą nie zabrała
prócz pudełka
przewiązanego barwną
tajemnicą
choć wichry północy
w zapalczywości swojej
ciskały gradem
nieporozumień
wschody słońca
nie dawały
kojącej nadziei
- przetrwała
głęboko w kieszeń
skryte puzderko
i droga daleka
gdzie oczy poniosą
z zachodzącym słońcem
przenikając bariery oceanu
stała się
mieszkanką Atlantydy
i codziennie
w samo południe
dobywała z kieszeni
swój skarb niepomierny
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz